Test: MG S9 PHEV. Czy 7-osobowy SUV z Chin ma sens dla dużej rodziny?
MG S9 PHEV za równowartość przeciętnie wyposażonego, kompaktowego crossovera z Europy proponuje blisko pięciometrowego kolosa segmentu E z napędem hybrydowym plug-in i trzema rzędami siedzeń. Sprawdzamy, czy poza ceną MG S9 PHEV ma inne argumenty, by stać się spokojnym i bezpiecznym samochodem dla rodziny.
Udział chińskich producentów w rynku nowych samochodów osobowych przekroczył już barierę 15,9% w sierpniu 2026 roku. Jednym z głównych twórców tego sukcesu jest marka MG, która w okresie od stycznia do sierpnia 2026 roku odnotowała 12 149 rejestracji. Najważniejszym modelem dla marki naturalnie jest SUV klasy średniej MG HS, choć w gamie wyraźnie zaczęło brakować potężniejszego samochodu dla liczniejszych rodzin.
Luka ta została wypełniona wraz z premierą flagowego, 7-osobowego S9 PHEV, mierzącego niemal 5 metrów długości. Klienci dość szybko wyczuli świetną okazję, ponieważ do końca wakacji S9 PHEV zamówiło już 355 kierowców, z czego blisko połowę stanowiły zamówienia flotowe, a co trzeci egzemplarz trafił w ręce osób prywatnych. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że napędy PHEV stanowią blisko ⅓ polskiej sprzedaży aut z Chin, a ponad 90% z nich to właśnie SUV-y.
MG S9 PHEV nie jest zresztą stworzony stricte na potrzeby europejskich kierowców. W Chinach ten model funkcjonuje na rynku od czterech lat pod nazwą Roewe RX9. Dopiero po odpowiednich zmianach w 2024 roku trafił on do oferty na eksport, docierając ostatecznie w 2026 roku do Europy wyłącznie w wersji PHEV.
Sylwetka wagi ciężkiej i gigantyczny bagażnik – MG S9 PHEV dane techniczne
Na pierwszy rzut oka widzimy już, że MG S9 PHEV jest naprawdę dużym autem. Model ten ma 4,98 m długości, 1,97 m szerokości i 1,78 m wysokości przy rozstawie osi rzędu 2915 mm. Projektanci wyraźnie postawili tu na nowoczesny charakter ze sporej wielkości osłoną chłodnicy, która płynnie łączy się z reflektorami LED z sygnaturą świetlną nawiązującą do cyfry “7”. Z profilu uwagę zwracają wysuwane klamki zlicowane z drzwiami, 20-calowe dwukolorowe felgi aluminiowe z oponami o profilu 245/50 oraz charakterystyczna wstawka na słupku D, która przywodzi na myśl najnowszą odsłonę Skody Kodiaqa. Z tyłu zaś znajdziemy trójwymiarową listwę świetlną, której układ ma według producenta przypominać rogi byka.

Prześwit wynosi 20 cm, co w codziennym życiu ułatwia pokonywanie miejskich krawężników i leśnych ścieżek. Niezbyt satysfakcjonująca jest jednak sama ładowność auta, która wynosi 557 kg – jest to stanowczo zbyt mało w sytuacji, gdy do samochodu faktycznie wejdzie pełna 7-osobowa rodzina z wakacyjnymi walizkami.
Za to same możliwości przewozowe bagażnika stoją już na bardzo wysokim poziomie. Przy komplecie siedmiu pasażerów do dyspozycji wciąż pozostają 332 litry, co wystarcza na codzienne zakupy czy kompaktowe torby. Po złożeniu trzeciego rzędu siedzeń zyskujemy 1026 litrów, a wraz ze złożonym drugim rzędem mamy do dyspozycji aż 2093 litrów przestrzeni bagażowej. Z minusów jednak warto zaznaczyć, że zabrakło wydzielonego schowka na zwiniętą roletę, która w przypadku jej demontażu musi znajdować się w bagażniku luzem. Klapa kufra jest elektrycznie i bezdotykowo sterowana, a funkcja ta działa sprawnie.

Pierwsze wrażenia zza kółka – elegancki salon z kilkoma ukrytymi kompromisami
Po zajęciu miejsca w fotelu kierowcy, bardzo szybko zauważymy układ znany już z mniejszego HS-a. Znajdziemy tu dwa 12,3-calowe ekrany, masywne fotele z ekologicznej skóry z mocniej zaakcentowanymi zagłówkami oraz nową konsolę środkową z półką w jej dolnej partii oraz dźwignię skrzyni biegów o innym kształcie. Na uznanie zasługuje przede wszystkim ergonomiczne pokrętło wyboru trybów jazdy oraz nawiewy ze zintegrowanymi, aktywnymi suwakami, które bardzo precyzyjnie rozprowadzają strumień powietrza. W testowanej przez nas wersji Exclusive elegancji dodawały ponadto elementy przypominające drewno, które dobrze komponowały się z kremowo-brązową tapicerką.
Niestety, pierwsze dobre wrażenie pryska przy dokładniejszych oględzinach. Górne partie podszybia i boczki drzwiowe co prawda zostały obszyte miękkim materiałem, natomiast w wielu miejscach natkniemy się na twarde, podatne na zarysowania plastiki, które w segmencie E po prostu nie powinny mieć miejsca. Listwy ozdobne na desce rozdzielczej potrafią także nieprzyjemnie zatrzeszczeć pod naciskiem dłoni. Zaskakuje to tym bardziej, że testowane przez nas wcześniej trzy różne egzemplarze tańszego MG HS były pod tym względem spasowane znacznie lepiej.

Własnym życiem potrafi żyć również elektronika pokładowa. Cyfrowy zestaw wskaźników wręcz razi skromną grafiką jak na ten segment i brakiem większej personalizacji, a centralny ekran – mimo przyzwoitej reakcji na dotyk – działa z wyczuwalną zwłoką. Przełączanie między widokami bywa powolne, a bezprzewodowa łączność przez Apple CarPlay i Android Auto miewa chwile zawahania. W trakcie jazd testowych zauważyliśmy także sporadyczne zawieszanie się obrazu z kamer 360 stopni, opóźnienia systemu bezkluczykowego oraz okresowe problemy z dotykowym menu klimatyzacji, gdzie nie pomógł nawet szybki restart systemu. Na szczęście, ratunkiem w codziennym życiu pozostaje rząd fizycznych przycisków znajdujących się pod ekranem, w tym HOME oraz skróty do włączenia nadmuchu na szybę, świateł awaryjnych czy szybki dostęp do menu klimatyzacji.
Trzy rzędy siedzeń dla dorosłych pasażerów – czy to już minivan?
Bez wątpienia największą siłą MG S9 jest konfiguracja kabiny, która deklasuje zdecydowaną większość europejskich SUV-ów średniej wielkości. Chiński SUV bez większych problemów pomieści w trzecim rzędzie siedzeń pasażerów o wzroście 180 cm bez konieczności podkurczania kolan pod brodę – warto to podkreślić, ponieważ w większości europejskich SUV-ów trzeci rząd pełni raczej funkcję awaryjną dla najmłodszych pasażerów. Dostęp na sam tył ułatwia szeroki kąt otwarcia tylnych drzwi oraz system przesuwu środkowej kanapy. MG zadbało także o komfort podróżujących w trzecim rzędzie, umieszczając tam osobne nawiewy, cupholdery, półkę na mniejsze przedmioty oraz port USB-A. Jedynym minusem pozostaje w praktyce niska pozycja siedziska.

Jeszcze więcej komfortu odnajdziemy w drugim rzędzie siedzeń. Płaska podłoga bez tunelu środkowego, ogromna przestrzeń nad głowami i na wysokości kolan oraz przesuwana wzdłużnie kanapa z regulacją pochylenia oparcia gwarantuje świetne warunki dla trzech osób podróżujących. Pasażerowie mają tu do dyspozycji własną strefę klimatyzacji, dwa gniazda USB-C oraz szeroki podłokietnik z cupholderami.
Przednie fotele zostały wyposażone w elektryczną regulację z pamięcią ustawień, trzystopniowe podgrzewanie, wentylację oraz pneumatyczny masaż, zapewniający wysoki komfort w długich trasach. Same siedziska okazują się jednak zbyt płaskie – co możemy odczuć podczas pokonywania zakrętów – a wyżsi kierowcy mogą być niekoniecznie w pełni zadowoleni z powodu zbyt krótkiego siedziska.
Lista specyfikacji dla wersji Exclusive obejmuje między innymi pełne oświetlenie LED, system audio Bose z 12 głośnikami, szklany dach panoramiczny z elektryczną roletą, indukcyjną ładowarkę do smartfona, funkcję V2L do zasilania urządzeń zewnętrznych, przyciemniane szyby tylne oraz komplet asystentów jazdy z adaptacyjnym tempomatem.
MG S9 PHEV – silnik i układ jezdny
MG S9 PHEV zostało wyposażone w turbodoładowany silnik benzynowy 1.5 o mocy 142 KM i 230 Nm momentu obrotowego oraz mocną jednostkę elektryczną generującą 231 KM i 390 Nm momentu obrotowego. Łączna moc systemowa wynosi 299 KM i 390 Nm momentu obrotowego, a napęd przekazywany jest na przednią oś za sprawą jednobiegowej przekładni. Przyspieszenie do setki zajmuje 9,6 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 200 km/h.
W praktyce jednak MG S9 sprawia wrażenie bardziej żwawego, niż sugeruje to katalog. Start spod świateł jest cichy i natychmiastowy, a elastyczność przy wyprzedzaniu na drogach szybkiego ruchu stoi na bardzo wysokim poziomie. Niestety, dynamiczny potencjał napędu szybko obnaża brak napędu na cztery koła. Na suchym asfalcie MG radzi sobie dobrze, ale wystarczy jedynie lekka mżawka i wilgotna nawierzchnia, by gwałtowne wciśnięcie gazu skutkowało ogromnym buksowaniem kół, szarpaniem na kierownicy i panikującym układem kontroli trakcji. Ogólnie rzecz ujmując brak napędu AWD w samochodzie o masie przekraczającej dwie tony i mocy niemal 300 KM to poważny błąd ze strony MG.

Układ jezdny został zestrojony z naciskiem na komfort. Na równych drogach ekspresowych i autostradach S9 jedzie się bardzo gładko, a dopracowane wyciszenie kabiny oraz zamontowanie lusterek na poszyciu drzwi istotnie ograniczają szumy aerodynamiczne do minimum. Gorzej wygląda sytuacja w przypadku zniszczonych dróg. Krótkie poprzeczne nierówności, zapadnięte studzienki i torowiska powodują nieprzyjemne stuki i nerwowość zawieszenia, z czym rywale MG radzą sobie lepiej. Jak w przypadku wielu chińskich aut, spotkamy się tu także z nadgorliwymi systemami wspomagania kierowcy, choć w bardzo prosty sposób możemy je wyłączyć.
Zasięg i spalanie – duża bateria robi różnicę
Mocną stroną układu PHEV w MG jest akumulator o pojemności 24,7 kWh. Taki zapas energii ma pozwolić nam na pokonanie w ruchu miejskim i podmiejskim blisko 100 km wyłącznie na prądzie, co de facto umożliwia bezemisyjne, codzienne dojazdy do pracy. Gdy prąd w baterii się wyczerpie, MG S9 PHEV okazuje się zaskakująco jak na swoje gabaryty oszczędne.
W ruchu miejskim średnie spalanie oscyluje w granicach 6,5-7 l/100 km. W cyklu mieszanym z rozładowanym akumulatorem komputer pokładowy wskazywał na wartości rzędu 7,5-8 l/100 km, natomiast podczas szybkiej jazdy autostradowej z prędkościami rzędu 140 km/h średnie zużycie wzrasta do 9,5-10 l/100 km. Jeśli wyruszymy w trasę ekspresową z pełną baterią, średnie spalanie na dystansie pierwszych stu kilometrów utrzymamy w okolicach 5,2 l/100 km. W połączeniu z ponadprzeciętnie dużym jak na PHEV-a zbiornikiem paliwa mieszczącym 65 litrów, całkowity zasięg MG S9 PHEV sięga 850 do nawet 900 km.

MG S9 PHEV cena i gwarancja
MG S9 PHEV w bazowej wersji Excite kosztuje 172 900 zł. Testowana przez nas bogatsza odmiana Exclusive oznacza już koszt rzędu 181 900 zł. Samochód standardowo objęty jest gwarancją na okres 7 lat lub do przebiegu 150 000 km.
Pojedynek koncepcji dla rodziny – SUV, minivan czy kombivan?
Rodziny poszukujące dużego, siedmioosobowego samochodu z napędem PHEV w podobnym budżecie najczęściej stają przed wyborem jednego z trzech rodzajów nadwozia: SUV-y, minivany i kombivany. MG S9 PHEV naturalnie reprezentuje obecnie modny nurt ogromnych SUV-ów, jednak na rynku znajdziemy także inne ciekawe koncepcje, które warto rozważyć.
Forthing U-Tour PHEV
Pierwszym z nich jest chiński Forthing U-Tour PHEV, który reprezentuje ginący, ale za to najbardziej dopracowany pod kątem wygody gatunek minivanów. Samochód mierzy 4,85 m długości przy rozstawie osi rzędu 2900 mm. W odróżnieniu od MG, Forthing proponuje konfigurację 2+2+3 z dwoma niezależnymi fotelami kapitańskimi w drugim rzędzie, które zostały wyposażone w elektryczne sterowanie, podgrzewanie oraz wentylację. To znakomite udogodnienie przede wszystkim dla rodzin z dwójką dzieci w fotelikach. Montując je na stałe na mocowaniach ISOFIX w drugim rzędzie, nie blokujemy dostępu do trzeciej kanapy – pasażerowie mogą swobodnie przejść na sam tył korytarzem między fotelami, bez konieczności siłowania się ze składaniem oparć czy wypinania baz.
Układ hybrydowy U-Toura łączy silnik spalinowy 1.5 o mocy 150 KM z silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM, dzięki czemu przyspieszenie do setki trwa 7 sekund, a zatem krócej niż w MG. Bateria o pojemności 20,16 kWh zapewnia zasięg elektryczny do 119 km, a z pustym akumulatorem spalanie wynosi średnio 5,1 l/100 km. U-Tour oferuje także dwukierunkowe ładowanie V2L oraz wielki ekran systemu infotainment o przekątnej 14,6 cala. Cena Forthing U-Tour PHEV startuje od 164 900 zł brutto. Jego największym ograniczeniem w porównaniu z MG S9 jest jednak typowo szosowy charakter ze względu na 125-milimetrowy prześwit oraz jednostrefowa klimatyzacja automatyczna z dodatkowym nawiewem na tył.
Volkswagen Caddy Maxi eHybrid
Volkswagen Caddy Maxi eHybrid to przedstawiciel kombivanów, w którym użytkowa platforma MQB evo została połączona z najnowszą technologią plug-in niemieckiego koncernu. Co więcej, Volkswagen Caddy jest od lat produkowany w poznańskich zakładach grupy VAG. Caddy w przedłużonej wersji Maxi mierzy 4,85 m długości, a jego rozstaw osi sięga 2970 mm. Wysokie, pudełkowate nadwozie gwarantuje ponadto sporo przestrzeni nad głowami. Największą zaletą Caddy są obustronne drzwi przesuwne, które ułatwiają umieszczanie dzieci w aucie na ciasnych parkingach, oraz pełna modułowość wnętrza. Środkową kanapę możemy szybko złożyć lub nawet całkowicie wyjąć z auta, zamieniając tradycyjne kombi w prawdziwą furgonetkę o ładowności przewyższającej chińskich rywali. Caddy może holować także przyczepę z hamulcem o masie do 1500 kg.
Volkswagen Caddy bazuje na układzie 1.5 TSI eHybrid połączonym z 6-biegową przekładnią DSG. Generuje on moc rzędu 150 KM i 350 Nm momentu obrotowego. Choć pod względem mocy ustępuje on wyraźnie chińskim rywalom, to za sprawą akumulatora o pojemności 19,7 kWh możemy pokonać na prądzie od 100 do nawet 120 km, zużywając przy spokojnej jeździe hybrydowej około 2,4 l/100 km. Wyróżnikiem Caddy Maxi jest także możliwość ładowania auta prądem stałym (DC) z mocą do 50 kW, co pozwala uzupełnić baterię do poziomu 90% naładowania w około 40 minut.
Jaki 7-osobowy samochód PHEV będzie najlepszy dla rodziny?
W ogólnym rozrachunku najbardziej uniwersalnym złotym środkiem spośród naszych trzech modeli okazuje się MG S9 PHEV. Świetnie sprawdzi się on jako jedyny samochód w domu, który równie dobrze zaprezentuje się na ulicy, jak i poradzi sobie z dynamiczną jazdą po autostradzie czy na nieutwardzonej drodze. Niekwestionowaną zaletą jest tu bezkonkurencyjny stosunek wielkości i dynamiki do ceny, wysoki prześwit oraz komfortowe warunki podróżowania dla każdego z siedmiu pasażerów – również dorosłych w trzecim rzędzie siedzeń. Samochód ten nie sprawdzi się natomiast u osób, które oczekują wzorowej trakcji w każdych warunkach pogodowych oraz wśród kierowców wyjątkowo mocno uczulonych na kaprysy elektroniki pokładowej. MG S9 nie będzie także najlepszym wyborem dla rodzin regularnie podróżujących z ciężkim bagażem ze względu na niską ładowność.
Forthing U-Tour PHEV przypadnie do gustu natomiast rodzinom, które podróżują głównie po równych trasach szybkiego ruchu i stawiają wygodę ponad modę na SUV-y. Zastosowany układ z osobnymi fotelami kapitańskimi jest świetnym patentem dla modelu rodziny 2+2 – wpięte foteliki dziecięce nie paraliżują wejścia do ostatniego rzędu, a w deszczowy dzień rodzic może wejść do kabiny i wygodnie zapiąć pasy maluchom. Na liście zalet znajduje się także bardzo dobra dynamika, spory zasięg bezemisyjny i konkurencyjna cena zakupu. Forthing nie będzie jednak najlepszym wyborem dla osób mieszkających poza miastem czy miłośników kempingu z powodu małego prześwitu (12,5 cm). To także zły pomysł dla rodziców z trójką maluchów – mocowania ISOFIX znajdziemy wyłącznie na dwóch środkowych fotelach, a montaż trzech fotelików obok siebie w jednym rzędzie jest tu fizycznie niemożliwy. Wadą jest także mniejszy bagażnik przy komplecie 7 pasażerów (234 l), do którego trudno będzie zmieścić pełnowymiarowy, głęboki wózek dziecięcy bez składania fragmentu oparcia tylnej kanapy.
Volkswagen Caddy Maxi eHybrid to z kolei dobry samochód dla wielodzietnych rodzin o sportowo-turystycznym zacięciu oraz rodziców z małymi dziećmi. Przesuwne drzwi z obu stron na ciasnych parkingach nierzadko mogą uratować spokój i lakier sąsiednich aut, a możliwość całkowitego wyjęcia foteli pozwala przekształcić rodzinne kombi w małą ciężarówkę na sprzęt kempingowy czy wózki. Wielką zaletą Caddy w dłuższych trasach jest także możliwość szybkiego ładowania DC. Model ten jest jednak wyraźnie droższy od azjatyckich rywali, startując z pułapu znacznie powyżej 200 tysięcy złotych. Nie jest to także najlepszy wybór dla osób szukających większych emocji za kierownicą i bardzo dobrej dynamiki podczas autostradowego wyprzedzania.
W dużym uproszczeniu, MG S9 PHEV może okazać się najbardziej uniwersalnym i kompromisowym wyborem dla większości rodzin, Forthing U-Tour będzie bezkonkurencyjnym cenowo mistrzem wygody i swobody dla pasażerów – pod warunkiem, że nie zjeżdżamy nim z asfaltu – natomiast Volkswagen Caddy Maxi będzie świetnym, choć drogim samochodem dla tych, dla których praktyczność przewozowa stoi ponad styl i osiągi.
Werdykt – czy warto zaryzykować i kupić MG S9 PHEV?
Mimo kilku niedociągnięć MG S9 PHEV broni się na rynku. Chińczycy stworzyli samochód bardzo przestronny i zaskakująco oszczędny. Do tego dochodzi fenomenalna cena, w której żaden europejski ani azjatycki konkurent nie jest w stanie zaoferować tak ogromnej przestrzeni użytkowej i bogatego wyposażenia. Bez wątpienia MG S9 może przejąć obowiązki dawnych rodzinnych vanów i pełnić funkcję jedynego, bardzo uniwersalnego samochodu w rodzinie.
Niska cena niesie jednak za sobą konieczność zaakceptowania kilku wad i bolączek wieku dziecięcego, choć wiele z nich może zostać wyeliminowane za sprawą aktualizacji oprogramowania. Gdy jednak zdamy sobie sprawę, że w cenie bazowego diesla u konkurencji otrzymujemy kompletnego, niemal luksusowego giganta z zaawansowanym napędem hybrydowym, takie myśli bardzo szybko mogą odejść w zapomnienie.