Premiera: Range Rover Electric debiutuje na rynku. Ma 550 KM, brodzi po pas w wodzie i niemało kosztuje
Po dekadzie prac Range Rover oficjalnie zaprezentował swój pierwszy w pełni elektryczny model, który ma udowodnić, że elektryfikacja nie wyklucza terenowego zacięcia. Brytyjski flagowiec zaoferuje kierowcom moc rzędu 550 KM, zaawansowaną architekturę 800V oraz długi zasięg na jednym ładowaniu. Co wiemy o premierze Range Rover Electric?
Premiera elektrycznego Range Rovera była bez wątpienia jednym z najbardziej wyczekiwanych debiutów w klasie luksusowych SUV-ów. Naturalnie również wielu kierowców obawiało się, że przejście na prąd całkowicie pozbawi Range Rovera jego terenowego DNA. Samochód ten powstaje w końcu od 1970 roku w angielskich zakładach Solihull i ma naprawdę pokaźną historię.
Brytyjczycy od samego początku postanowili jednak zaprojektować aktualną generację z myślą o elastyczności. Z tego też względu wersja BEV dzieli dokładnie tę samą podłogę z odmianami spalinowymi, miękkimi hybrydami oraz hybrydami plug-in. Range Rover Electric nie jest zatem nowym samochodem, a nieco bardziej cichym, co nie odbiło się na jego przebojowości w terenie.
Stylistyka bez zmian i zbędnych udziwnień
Z zewnątrz Range Rover Electric niemal nie różni się od klasycznych wersji z tradycyjnymi silnikami konwencjonalnymi. Brytyjczycy dość konsekwentnie zrezygnowali z krzykliwych i futurystycznych akcentów, które nierzadko pojawiają się w nowych samochodach elektrycznych. Sylwetka pozostała więc monumentalna, gładka i minimalistyczna.

Modyfikacje w praktyce podyktowane są niemal wyłącznie aerodynamiką. Z przodu pojawił się nowy grill, a pod podwoziem zamontowano specjalne osłony wygładzające przepływ powietrza pod autem podczas szybkiej jazdy autostradowej. W ofercie znalazły się także dedykowane felgi, które pomagają ograniczyć zużycie energii. W kabinie z kolei zachowano ten sam luksusowy charakter i układ kokpitu, który znamy z dotychczasowych wariantów Range Rovera.
Dwa silniki i osiągi godne V8 – dane techniczne
Za napęd nowego Range Rovera Electric odpowiadają dwa synchroniczne silniki elektryczne z magnesami trwałymi, po jednym na każdą oś. Każda z jednostek rozwija moc rzędu 260 kW, natomiast łączna moc systemowa układu wynosi 550 KM i 850 Nm maksymalnego momentu obrotowego. W falownikach zastosowano ponadto zaawansowane półprzewodniki z węglika krzemu, które pozwalają na szybkie przełączanie prądu w czasie liczonym w mikrosekundach i minimalizują straty cieplne.
Mimo znacznych gabarytów i zwiększonej masy wynikającej z obecności sporej baterii, elektryczny Range Rover osiąga parametry porównywalne z tymi osiąganymi przez silniki V8. Przyspieszenie do 96 km/h zajmuje wersji BEV 4,3 sekundy, natomiast sprint od 80 do 121 km/h, a zatem przy tradycyjnym wyprzedzaniu na trasie trwa 3,4 sekundy. Za dynamikę jazdy oraz stabilne zachowanie na drodze odpowiadają obniżony środek ciężkości i dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne.
Architektura 800V, zasięg i system ThermAssist
Range Rover Electric wykorzystuje akumulator litowo-jonowy o pojemności aż 118,5 kWh, wykonany w układzie dwuwarstwowym i złożony z 344 ogniw pryzmatycznych, których cechą charakterystyczną jest wysoka gęstość magazynowania energii. Zgodnie z normą WLTP, samochód ten może przejechać na jednym ładowaniu do 599 km. Co ciekawe, producent już teraz otwarcie deklaruje również prognozowany zasięg w warunkach rzeczywistych, który wynosi około 535 km.
Dzięki wykorzystaniu architektury 800V oraz technologii dzielonego ładowania split-charging, nowy Range Rover obsługuje szybkie ładowarki DC o mocy do 350 kW. W optymalnych warunkach uzupełnienie energii z poziomu 10 do 80% powinno zająć 22 minuty, a po 10 minutach ładowania z pełną mocą możemy odzyskać dodatkowe 220 km zasięgu.
Ważnym elementem układu jest autorski system zarządzania temperaturą ThermAssist, który ogranicza zapotrzebowanie na energię do ogrzewania kabiny nawet o 40% i może wydłużyć zasięg zimą nawet o 40 km. Jest to ważna informacja przede wszystkim dla tych kierowców, którzy obawiają się realnego ograniczenia możliwości elektryka w zimniejszym klimacie.

Producent informuje także, że każdy wyprodukowany samochód otrzyma cyfrowego bliźniaka baterii (Battery Digital Twin), który monitoruje w czasie rzeczywistym parametry jej pracy gromadzone z ponad 900 punktów diagnostycznych. System ten stale komunikuje się z chmurą za pośrednictwem bezprzewodowych aktualizacji SOTA, co pozwala na prewencyjną diagnozę zużycia podzespołów jeszcze zanim dojdzie do usterki.
Elektryk w boju – 900 mm wody i ekstremalnie szybkie reakcje
Przejście na napęd elektryczny nie wpłynęło negatywnie na właściwości off-roadowe nowego Range Rovera. Samochód zachował fabryczną głębokość brodzenia na poziomie aż 900 mm, co odpowiada dokładnie możliwościom wersji spalinowych. Za zachowanie przyczepności w każdych warunkach odpowiada zintegrowany system zarządzania trakcją. Układ ten według deklaracji producenta reaguje na uślizg koła w zaledwie 50 milisekund, czyli nawet sto razy szybciej niż rozwiązania mechaniczne.
Wspomaga go inteligentny system rozdziału momentu obrotowego, który potrafi płynnie przekazać na tylną oś od 0 do 100% siły napędowej. Range Rover Electric bez problemu ma radzić sobie z ruszaniem na wzniesieniach o nachyleniu do 33 stopni oraz pokonywaniem podjazdów o kącie dochodzącym do 45 stopni. Do dyspozycji kierowcy pozostaje także tryb jazdy jednym pedałem (Single Pedal) z trzema poziomami rekuperacji: Coast, Light i Heavy. W najbardziej intensywnym ustawieniu Heavy wykorzystywane jest do 0,5 g odzyskanej energii do ładowania akumulatora.
Naturalnie także kierowcy mogą zastanawiać się, w jaki sposób bateria jest chroniona przed ekstremalnymi warunkami terenowymi. Brytyjczycy deklarują, że akumulator zamknięto w wytrzymałej aluminiowej obudowie, która w połączeniu ze specjalną konstrukcją zapewnia odporność na silne uderzenia, wstrząsy oraz ekstremalne obciążenia.
Wersje wyposażenia i limitowana First Edition
Range Rover Electric trafi do sprzedaży w odmianach ze standardowym SWB lub wydłużonym rozstawem osi LWB. Kierowcy będą mogli wybrać spośród 6 wersji wyposażenia, w tym SE, HSE, Autobiography oraz topowych odmian SV, SV Ultra i SV Black. Dodatkowym elementem dla miłośników głębokiej personalizacji będzie program Bespoke, gdzie możliwy będzie dobór lakieru, materiałów tapicerki, dekorów czy haftów.
Na początku produkcji pojawi się także specjalna, limitowana seria First Edition, która została ograniczona do 2500 sztuk na całym świecie. Egzemplarze tej edycji zostały polakierowane na ciemnozielony kolor Belgravia Green, a ich wnętrze zostało wykończone jasną tapicerką Light Cloud z ekologicznych tkanin Ultrafabrics PU oraz wełnianych materiałów Kvadrat.
Standardowa gwarancja producenta na zespół napędowy wynosi 8 lat lub do przebiegu 160 000 km.
Podsumowanie
Zamówienia na elektrycznego Range Rovera zostały już otwarte. Cena na brytyjskim rynku startuje od 154 tysięcy funtów, co w przeliczeniu na złotówki daje nam około 774 tysiące złotych. Na oficjalny cennik w polskich salonach będziemy musieli jeszcze chwilę poczekać.
Kwota na start bez wątpienia jest wysoka, a zarazem wyższa od wariantów spalinowych Range Rovera. Prawdopodobnie to właśnie sam cennik będzie największym testem dla tego projektu. Czas pokaże, czy faktycznie kierowcy uznają bezemisyjne rozwiązania i niezwykle dopracowaną technologię za argumenty uzasadniające tak duży wydatek.