Premiery samochodów elektrycznych 2026. Od taniego Volkswagena po elektryczne Ferrari
W nadchodzącym roku walka o klienta przeniesie się z zasięgu na szybkość ładowania, a presja cenowa marek z Chin wymusi istotne zmiany. Oto nadchodzące modele, które zdefiniują 2026 rok.
Etap oswajania elektromobilności mamy już za sobą. W Polsce między styczniem a listopadem 2025 roku zarejestrowano 35 627 nowych aut na prąd, co oznacza wzrost o 140,3% rok do roku i wzrost udziału w rynku do 6,7%. W skali całej Unii Europejskiej (do października 2025) mówimy już o blisko 1,5 miliona nowych rejestracji i rekordowym udziale 16,4%. W nadchodzącym roku walka o klienta przeniesie się z zasięgu na szybkość ładowania, a presja cenowa marek z Chin wymusi istotne zmiany.
Pierwszy miesiąc roku z wyczekiwanymi premierami
Rok 2026 otworzy mocny akcent z Korei – już 9 stycznia w Brukseli zadebiutuje Kia EV2, stając się nowym biletem wstępu do elektrycznego świata marki. Mierzący około 4 metrów crossover ma wyróżniać się pudełkowatą sylwetką, co zwiastuje maksymalne wykorzystanie przestrzeni wewnątrz. Choć oficjalna specyfikacja pozostaje tajemnicą, rynkowe spekulacje wskazują na pokrewieństwo z modelem EV3 – w tym wspólną platformę i akumulator 58 kWh. Przy cenie startującej z pułapu 30 000 euro, EV2 rzuci wyzwanie takim graczom jak Renault 4 E-Tech, Fiat Grande Panda czy BYD Dolphin Surf.

Zaledwie kilkanaście dni później, 21 stycznia 2026, światło dzienne ujrzy Volvo EX60. Szwedzi opierają ten model na trzech filarach: nowej platformie SPA3, architekturze 800V gwarantującej błyskawiczne ładowanie (według opisu producenta trwające tyle, co „przerwa na kawę i toaletę”) oraz zasięgu przekraczającym 620 km. Ten ostatni parametr ma być rekordowym wynikiem wśród elektryków Volvo i zapewniać użyteczność na poziomie aut spalinowych. Co istotne, pozycjonowanie cenowe EX60 ma celować w okolice hybrydowej wersji modelu XC60.
Rewolucyjne zmiany w Niemczech
Niemieccy producenci w 2026 roku połączą nostalgię z nowoczesną inżynierią. Audi otwiera cennik modelem A2 e-tron, który przywraca do życia historyczną nazwę i ma pełnić rolę najtańszego elektryka w gamie, zastępując pośrednio A1 oraz Q2. Konstrukcyjnie auto opiera się na tylnonapędowej platformie MEB (znanej z Q4 e-tron) i zaoferuje trzy warianty akumulatorów: 52, 59 oraz 77 kWh, przy czym zasięg topowej wersji ma przekraczać 500 km. Stylistycznie bryła ma przypominać hatchbacki typu Volkswagen ID.3 czy Cupra Born, choć detale nawiążą do Q4 e-tron i nowego Q3.
Z kolei BMW wchodzi w erę „Neue Klasse” z jeszcze szerszym rozmachem. Do oferty wraca nazwa i3 (kod fabryczny NA0), tym razem jako elektryczny odpowiednik serii 3 G50, która również debiutuje w 2026 roku. Choć oba auta będą wizualnie podobne, elektryk otrzyma krótszy zwis. Technologia pochodzi z nowego iX3 (pokazanego jesienią 2025, rynkowy debiut w 2026), co oznacza architekturę 800V, ładowanie z mocą do 400 kW i duży zasięg. Mimo że i3 może mieć mniejszą baterię niż iX3, będzie lżejsze i bardziej opływowe, a przestronnością wnętrza dorówna spalinowej serii 5. Rewolucję widać też na froncie – zamiast pionowych nerek pojawią się płaskie, zintegrowane z reflektorami, co odróżni debiutujący model od SUV-ów marki.
Grupa Volkswagen i strategia “codziennego” elektryka
Grupa Volkswagena w 2026 roku zmienia swoją strategię – zamiast prestiżu, stawia na użyteczność i „codzienność”. Pierwszym dowodem tej zmiany będzie Volkswagen ID. Cross, czyli elektryczny odpowiednik T-Crossa, którego wersja produkcyjna zadebiutuje latem 2026. Auto o długości 4,16 m zaoferuje bagażnik 450 l, wnętrze z materiałów z recyklingu i stylistykę "Pure Positive". Oparty na platformie MEB+, zapewni moc 211 KM i zasięg do 420 km.

Drugim, jeszcze bardziej wyczekiwanym modelem jest Volkswagen ID. Polo (wcześniej znany jako ID.2), którego premiera odbędzie się w maju 2026. W tym przypadku kluczem do sukcesu ma być cena bazowa poniżej 25 000 euro. Dla wymagających kierowców przygotowano wariant GTI o mocy 226 KM i zasięgu do 450 km na jednym ładowaniu.
Cupra i Skoda – ta sama liga o innych charakterach
Wśród Grupy Volkswagen pojawi się też Cupra Raval – nowy, w pełni elektryczny model wejściowy, pozycjonowany poniżej Borna. Ten miejski hatchback o długości nieco ponad 4 metrów, zbudowany na zmodernizowanej platformie MEB+, zaoferuje napęd na przód i akumulatory 38 lub 56 kWh (zasięg do 450 km). O jego sportowym charakterze zadecyduje topowa moc 226 KM, zawieszenie obniżone o 15 mm oraz opcja adaptacyjnych amortyzatorów. Cena startowa ma wynosić około 110 tysięcy zł.
Równolegle Czesi szykują Skodę Epiq, która zadebiutuje już w pierwszej połowie 2026 roku. To funkcjonalny miejski SUV (ok. 4,1 m długości) w stylistyce Modern Solid, który przy cenie około 100 tysięcy zł zaoferuje bagażnik o pojemności aż 475 l. Auto otrzyma silnik 211 KM, zasięg EV do 425 km i możliwość ładowania z poziomu 10 do 80% w około 20 minut.
Skoda celuje także w szczyt gamy modelem SPACE MPV – największym i najdroższym projektem marki (powyżej Enyaqa i Kodiaqa). Ten 7-osobowy kolos o rozstawie osi ok. 3 m, inspirowany konceptem Vision 7S i stylem Modern Solid, rzuci wyzwanie Kii EV9 i Hyundaiowi Ioniq 9. Sercem pojazdu jest udoskonalona platforma MEB z baterią 89 kWh, która pozwala na pokonanie około 600 km na jednym ładowaniu oraz obsługuje szybkie ładowarki EV o mocy do 200 kW.
Koncern Stellantis z premierami pochodzenia włoskiego
Koncern Stellantis w 2026 roku stawia na fabrykę we włoskim Melfi, która ma wypuścić na rynek kluczowe nowości segmentu premium, oparte na platformie STLA Medium. Pierwszą z nich jest następca modelu DS 7, który zmienia swoją nazwę na DS N°7. Samochód wyraźnie urośnie – z obecnych 4,57 m do około 4,7 m długości. Francuzi planują szeroką ofensywę napędową: od miękkich hybryd, przez warianty PHEV (o mocach 250-300 KM), aż po pełni elektryczne wersje z napędem na przód lub na obie osie (zakres mocy 230-350 KM). W odmianie BEV kluczowym atutem ma być bateria o pojemności blisko 100 kWh, pozwalająca na pokonanie ponad 600 km.
Z tej samej linii montażowej zjedzie nowa Lancia Gamma – fastback klasy D o długości ok. 4,7 m, będący produkcyjnym rozwinięciem konceptu Pu+Ra HPE. Tu również gama obejmie hybrydy MHEV i PHEV (145-300 KM), ale wizytówką modelu ma być elektryczna wersja HF o sportowym zacięciu i zasięgu sięgającym nawet 700 km.
Na drugim biegunie cenowym Stellantis szykuje propozycję rodzinną pod roboczą nazwą Fiat Giga Panda. To techniczny bliźniak Citroena C3 Aircross, osadzony na platformie SCP i pozycjonowany powyżej modelu 600. Aby skutecznie rywalizować z Dacią Duster, postawiono na funkcjonalność i wszechstronność. Samochód zaoferuje trzy rzędy siedzeń oraz bogaty wybór jednostek napędowych o mocy 100-136 KM, obejmujący warianty benzynowe, hybrydowe i w pełni elektryczne. Wariant na prąd otrzyma akumulator 43 kWh, co przełoży się na zasięg w granicach 300 km.
Pojedynek azjatyckich gigantów
Hyundai kontynuuje rozwój platformy E-GMP, wprowadzając model Ioniq 3. To przednionapędowy brat Kii EV3 z architekturą 400V, obsługujący ładowanie DC z mocą ok. 140-150 kW. Klienci otrzymają wybór między baterią 53 kWh a 81 kWh – ta druga ma zapewnić zasięg powyżej 600 km. Niewykluczone, że wzorem większych modeli z gamy, auto doczeka się również wyczynowej wersji N.

Nissan z kolei planuje radykalne cięcie – trzecia generacja modelu Juke ma być dostępna najprawdopodobniej wyłącznie jako elektryk. Stylistyka zaczerpnięta z konceptu Hyper Punk z 2023 roku będzie geometryczna i odważna. Pod względem technologicznym wciąż ważą się losy dwóch koncepcji. Producent może postawić na znaną z Renault 4 E-Tech platformę AmpR Small, zapewniającą zasięg ponad 400 km dzięki bateriom 40-52 kWh i silnikom o mocy 120-150 KM, lub wybrać sprawdzoną architekturę Leafa, co pozwoliłoby na instalację pojemniejszych akumulatorów.
Mazda w 2026 roku stawia na cyfrową rewolucję w modelu CX-6e. Ten SUV o 4,85 m długości i rozstawie osi na poziomie 2,9 m, spokrewniony z chińskim Deepalem S07 i oparty na platformie EPA, trafi do Europy wyłącznie jako elektryk z bateriami 68,8 lub 80 kWh. Prawdziwa rewolucja kryje się jednak w kabinie. Sercem systemu jest procesor w litografii 4 nm obsługujący zakrzywiony ekran 5K o przekątnej 26,45 cala. Wspiera go 50-calowy HUD z rozszerzoną rzeczywistością, a na liście opcji widnieje nawet 100-calowy wyświetlacz 3D. O akustykę zadba system Dolby Atmos z 23 głośnikami.
Chińska ekspansja z nowymi graczami
Koncern Chery debiutuje w wyższym segmencie rynkowym za sprawą marki Lepas i jej flagowego modelu L8. Ten potężny SUV dysponuje mocą 568 KM i przyspiesza do “setki” w 3,9 sekundy, a dzięki architekturze 800V wystarczy zaledwie 10 minut ładowania, by zyskać kolejne 200 km jazdy. Gama obejmuje warianty elektryczne z bateriami o pojemności 40-82 kWh, pozwalającymi pokonać od 350 do 600 km, oraz odmianę Super Hybrid dla długodystansowców, oferującą imponujący zasięg 1300 km na jednym tankowaniu.
Leapmotor zamierza podbić rynek masowy modelem B03X, który przy cenie startowej poniżej 100 tysięcy zł ma oferować zaskakująco przestronną kabinę. Ten miejski SUV o wymiarach 4,2 m długości, 1,8 m szerokości i 1,6 m wysokości (przy rozstawie osi 2,6 m) stylistycznie nawiązuje do poprzedniej generacji Citroena C3 Aircross. Konstrukcję wyposażono w akumulatory LFP o wysokiej gęstości energii, co według normy CLTC powinno przełożyć się na zasięg dochodzący do 550 km.
Piekło zamarzło – elektryfikacja supersamochodów
Wiosną 2026 roku motoryzacyjny świat wstrzyma oddech – to właśnie wtedy zadebiutuje Ferrari Elettrica. Pierwszy elektryk z Maranello to czterosilnikowy Grand Tourer (w stylu GTC4Lusso) o mocy 986 KM. Ferrari udowadnia, że elektryk może mieć duszę, oferując osiągi rzędu 2,5 s przyspieszenia do “setki” i prędkość maksymalną do 310 km/h. Producenci zadbali o sporą pojemność baterii na poziomie 122 kWh, która przekłada się na zasięg do 530 km, oraz imponującą moc ładowania EV (za sprawą architektury 800V), sięgającą 350 kW. Środek ciężkości został obniżony o 8 cm, a o wrażenia akustyczne zadba akcelerometr na tylnej osi, który generuje dźwięk w oparciu o faktyczną pracę mechanizmów. Do dyspozycji kierowcy oddano również manetki, które zamiast biegów zmieniają pięć wirtualnych trybów mocy, symulując zachowanie tradycyjnego napędu.
Blisko 70 tysięcy klientów ustawiło się już w kolejce po debiutującego, elektrycznego Range Rovera, skuszonych obietnicą dynamiki na poziomie V8 (0-100 km/h w 4,4 s) i zasięgu rzędu 440-480 km. Mimo montażu w podłodze akumulatora 118 kWh, co zmniejszyło prześwit o 30 mm, inżynierowie zachowali imponujące właściwości off-roadowe, pozwalając na brodzenie w wodzie o głębokości 850 mm, a zatem tylko o 5 cm mniej niż w odpowiedniku spalinowym.
Mercedes definiuje transport VIP na nowo
W pierwszej połowie roku zadebiutuje Mercedes VLE, czyli elektryczny następca Klasy V oparty na dedykowanej platformie VAN.EA. Mierzący ok. 5,5 metra van z gwiezdnym motywem w lampach i podświetlanym grillem zaoferuje 8 miejsc i zasięg ponad 400 km. Wiarygodność napędu potwierdzono testem producenta – prototyp VLE pokonał trasę Stuttgart–Rzym (ok. 1090 km) z zaledwie dwoma 15-minutowymi postojami na ładowanie, co jest możliwe dzięki architekturze 800V. Wersja spalinowa dołączy później na platformie VAN.CA.

Premiery samochodów elektrycznych 2026 – co jeszcze nas czeka?
2026 zapowiada się jako rok ogromnej liczby premier – również tych modeli, które mimo swojego debiutu jeszcze w 2025 roku, pojawią się na rynku w ciągu nadchodzących miesięcy. W najbliższym czasie możemy spodziewać się także: