Bentley Torcal oficjalnie debiutuje. Pierwszy elektryk marki ma duszę V8 i oferuje prawdziwy koncert symfoniczny
Bentley zaprezentował w Londynie nowy model Torcal, który staje się czwartą linią modelową w gamie brytyjskiego producenta, a zarazem jego pierwszym w pełni elektrycznym samochodem. Nowy luksusowy SUV oferuje ultraszybkie ładowanie z mocą do 400 kW, spory zasięg EV oraz prawdziwie sportowe osiągi, których nie powstydziłby się niejeden spalinowy odpowiednik. Co wiemy o premierze Bentley Torcal?
Debiut modelu Torcal jest niezwykle ważnym i symbolicznym rozdziałem w 107-letniej historii brytyjskiego Bentleya. Jak podkreśla podczas prezentacji prezes i dyrektor generalny firmy, dr Frank-Steffen Walliser, samochód ten ma wyznaczać standardy dla kolejnych generacji modeli marki, niezależnie od wykorzystywanego w przyszłości rodzaju napędu. Debiutant dołącza więc do gamy jako samodzielna, czwarta linia modelowa, tuż obok Continentala, Flying Spura oraz Bentaygi.
Nowy Bentley Torcal ma być połączeniem zaawansowanych rozwiązań z zakresu elektromobilności wraz z tradycyjnym, brytyjskim rzemiosłem marki. Nie zapomniano również o tym, że Bentley ma pozostać Bentleyem – oferując imponujące osiągi w dość nietuzinkowej oprawie akustycznej, która ma zastąpić ceniony ryk silnika V8.
Architektura napędu i osiągi w dwóch wariantach
Układ napędowy Bentleya Torcal tworzą dwa silniki synchroniczne z magnesami trwałymi. Przednia oś współpracuje z otwartym dyferencjałem, natomiast przy tylnej osi znalazł się mechanizm z funkcją blokady, wyposażony w niezależne sprzęgła wielopłytkowe na każdym z wyjść półosiowych. Sercem debiutanta jest natomiast akumulator litowo-jonowy o pojemności 113 kWh netto. Fabryczna gwarancja na baterię wynosi 10 lat lub do przebiegu 100 000 mil.
Bentley Torcal będzie dostępny w dwóch wariantach: bazowej oraz sportowej S. Podstawowa wersja generuje moc rzędu 821 KM oraz 1194 Nm momentu obrotowego, co pozwala na przyspieszenie do setki w 3,4 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 250 km/h. Torcal S przy włączonej funkcji Launch Control oferuje moc rzędu 888 KM oraz 1350 Nm momentu obrotowego, co według deklaracji Bentleya jest najwyższą wartością spośród wszystkich aut marki. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wersji sportowej wynosi 2,9 sekundy, natomiast prędkość maksymalna to 260 km/h.

Jak podkreśla Bentley, oddawanie mocy zostało celowo zestrojone w sposób wyważony i płynny, wychodząc z założenia, że w segmencie aut luksusowych pasażerowie bardziej cenią sobie komfort, a nie gwałtowne przyspieszenie wbijające w fotel.
Zasięg i ładowanie EV
Według deklaracji producenta, nowy Bentley Torcal ma przejechać do 600 km na jednym ładowaniu. Dzięki zastosowaniu instalacji 800V, elektryka możemy ładować przy ultraszybkich ładowarkach HPC z maksymalną mocą do 400 kW. Czas potrzebny na uzupełnienie energii z poziomu 10-80% ma wynosić 16-20 minut. Oznacza to, że przy użyciu odpowiednio szybkiej ładowarki w zaledwie 7 minut możemy odzyskać aż 161 km zasięgu. Musimy jednak pamiętać też o ograniczeniu polskiej infrastruktury EV, ponieważ ultraszybkie ładowarki EV o mocy wyższej niż 350 kW należą na ten moment do rzadkości.
Miejska funkcjonalność
Bentley Torcal mierzy 5 metrów długości – jest to obecnie najkrótszy czterodrzwiowy model w gamie marki. Bagażnik tylny liczy 460 litrów, a do dyspozycji mamy także przedni frunk o pojemności 90 litrów. Samochód został wyposażony w elektroniczny układ czterech kół skrętnych, w którym tylna oś wychyla się pod kątem do 5 stopni, a średnica zawracania wynosi 11,1 metra.
Ułatwieniem przy wysiadaniu są cztery w pełni elektrycznie sterowane drzwi z funkcją automatycznego domykania i otwierania. Zamknięcie drzwi kierowcy następuje samoczynnie po wciśnięciu pedału hamulca, a pasażerowie mogą zainicjować ten proces poprzez zapięcie pasów bezpieczeństwa (lub z poziomu centralnego ekranu). Bentley Torcal został również wyposażony w szklany dach Frosted Diamond, w którym pasażerowie mogą elektronicznie zmieniać stopień zaciemnienia i rozproszenia światła w kabinie.
Podwozie bez mechanicznych stabilizatorów i topowe hamulce
W układzie jezdnym Torcala po raz pierwszy w historii marki wprowadzono w pełni aktywne zawieszenie współpracujące z adaptacyjnymi amortyzatorami dwuzaworowymi. Każdy amortyzator potrafi niezależnie i szybko podnosić lub opuszczać koło w reakcji na typ nawierzchni i zachowanie kierowcy.
Układ hamulcowy wykorzystuje żeliwne tarcze o średnicy 420 mm z przodu i 370 mm z tyłu. Opcjonalnie dostępny jest również układ ceramiczny z węglika krzemu z przednimi tarczami o średnicy aż 440 mm – co stanowi największy na świecie rozmiar stosowany w autach osobowych – wraz z tylnymi tarczami o średnicy 410 mm. Paleta zacisków obejmuje lakier czarny, czerwony i szary, a także trzy odcienie personalizowane. Bazowy wariant Torcala jest wyposażony w 21-calowe felgi, natomiast wersja S otrzymuje w standardzie 22-calowe felgi o 10-ramiennym wzorze z podwójnymi ramionami. W ofercie znajdziemy także trzy dodatkowe wzory felg 22-calowych. Opony w obu rozmiarach występują w wersji letniej i zimowej. Do wyboru mamy również wariant całoroczny dla kół 22-calowych.
Stylistyka i różnice między odmianami
Sylwetka Torcala wyraźnie stawia na czyste, duże płaszczyzny kosztem skomplikowanych przetłoczeń. Z przodu auta uwagę zwraca długa maska ze skróconym zwisem, gdzie punktem centralnym jest charakterystyczna, podświetlana osłona nawiązująca do klasycznego Continentala T oraz zaawansowany układ oświetlenia. Motyw rombu – widoczny zarówno w strukturze grilla, jak i w fakturach poszczególnych elementów – pełni rolę przewodniego akcentu graficznego całego nadwozia. Co ciekawe Torcala jest również pierwszym modelem w gamie, który otrzymało nowy logotyp marki.

Z profilu zauważymy natomiast zwężającą się ku tyłowi linię, która pozwoliła mocniej zaakcentować muskularne, szerokie tylne błotniki, tworzące dynamiczną bryłę – projektanci nazywają ją mianem “spoczywającej bestii”. Również tutaj nie znajdziemy wyrazistych przetłoczeń i ostrej krawędzi. Tył auta został stworzony w koncepcji “prestige shield”, zaczerpniętej z prototypu EXP 15, a zatem pozbawionej przesytu i opartej na czystym pasie tylnym.
Wersja podstawowa Torcala stawia na stonowaną elegancję, wraz z satynowo-srebrnymi akcentami wykończenia nadwozia i dwukolorowym lakierem. Wariant S zyskuje zdecydowanie bardziej sportowy i agresywny charakter za sprawą czarnych elementów chromowanych, ciemnych obudów lusterek zewnętrznych oraz przyciemnionych kloszy tylnych lamp. Znajdziemy tu także rozbudowany tylny dyfuzor, aerodynamiczne listwy przedniego zderzaka, sportowe nakładki progowe, czerwone zaciski hamulców oraz dedykowane emblematy “S” i czarne skrzydła Bentleya na błotnikach. W kabinie zaś pojawiły się sportowe nakładki na pedały, wykończenie lakierem Piano Black, specjalne pikowania tapicerki oraz podświetlane progi z kaskadowym oświetleniem nastrojowym.

Zrównoważone rzemiosło kabiny z cyfrowym detoksem
Architektura kokpitu Bentleya kontynuuje motyw rozpostartych skrzydeł. W Torcalu debiutuje również pierwsza na świecie certyfikowana tapicerka wykonana w pełni z wełny merynosowej, która została opracowana z uznaną brytyjską manufakturą Fox Brothers. Kolejną innowacją kokpitu jest fornir Ombré Walnut ze skrawków drewna orzechowego, które tworzą gradient czterech odcieni orzecha – od głębokiej czerni po jasny dym. Alternatywnym wykończeniem jest Sunburst Aluminium by Mulliner z trójkierunkowym szczotkowaniem, które nawiązuje do dawnych aluminiowych desek rozdzielczych. W gamie wykończenia wnętrza znajdziemy ponadto 15 odcieni skóry, 15 barw mikrofibry Dinamica, 5 kolorów czystej wełny, 6 fornirów i 6 lakierów fortepianowych.

Fotele w standardzie oferują 16-kierunkową regulację elektryczną, podgrzewanie, wentylację i masaż. Do dyspozycji mamy także opcjonalne systemy Postural Adjust oraz Smart Seat Climate, które korygują punkty nacisku i temperaturę ciała pasażerów. W specyfikacji Wellness Seat funkcja masażu została rozszerzona z oparcia również na siedzisko, obejmując ramiona, plecy i nogi. Z tyłu po raz pierwszy zastosowano elektrycznie składaną trzyosobową kanapę.
Oprócz zakrzywionych ekranów OLED, wyświetlacza head-up oraz systemu rozpoznawania twarzy z dopasowaniem profili kierowcy, projektanci zachowali tu również fizyczne przełączniki i pokrętła, które znajdują się na konsoli środkowej oraz kierownicy. Wśród czterech trybów nastrojowych (Bentley, Sport, Refresh i Comfort) ostatni z nich oferuje funkcję cyfrowego detoksu, wygaszając niemal wszystkie wskaźniki na ekranach poza informacjami bezwzględnie obowiązkowymi do prowadzenia auta.
Orkiestra muzyczna zamiast V8
Bentley na sam początek zdecydował, że brzmienie napędu elektrycznego nie będzie prostą cyfrową imitacją silnika spalinowego. Zamiast tego skomponowano ścieżkę dźwiękową Bentley Dynamic Symphony inspirowaną rytmem silnika V8, która została nagrana przy użyciu prawdziwych instrumentów. Dźwięk narasta w trybie Sport, a kierowca ma również możliwość całkowitego wyciszenia systemu. Akcenty dźwiękowe zostały także nadane elementom z zakresu obsługi – kliknięcie kierunkowskazów pochodzi z nagrania uderzenia młotka w płat skóry w szwalni Bentleya, natomiast sygnał dotyku ekranu i asystenta głosowego uzyskano poprzez delikatne uderzenie w szkło.
Seryjny zestaw nagłośnienia ma moc 620 W z 16 głośnikami. Na liście wyposażenia znajduje się również opcjonalny zestaw Naim generujący moc 1780 W na 28 głośnikach z formatem Dolby Atmos 7.1, głośnikami w zagłówkach oraz kinestetycznymi poduszkami wibracyjnymi wbudowanymi w fotele.
Podsumowanie
Bentley z premierą Torcala dołącza do grona producentów aut premium, którzy w swojej gamie posiadają mniej lub bardziej kontrowersyjnego elektryka. Jednakże Torcal jest jednocześnie świetnym przykładem na to, że da się zrobić auto w ramach obecnej tożsamości marki, bez zbędnych udziwnień i podkreślenia, że jest to samochód “inny” – może poza wspomnianą “orkiestrą”, którą na szczęście po etapie fascynacji również można wyłączyć. W ostatecznym rozrachunku debiutant prezentuje się bardzo dobrze, jako reprezentacyjny, luksusowy pojazd dedykowany przede wszystkim komfortowi. Na ten moment nie znamy jeszcze daty rozpoczęcia sprzedaży oraz cennika, który w dużej mierze będzie miał wpływ na ostateczny sukces rynkowy pierwszego elektryka Bentleya.