Polityka cenowa chińskich marek samochodowych w Polsce – przystępność cenowa w porównaniu z konkurencją
Chińska branża motoryzacyjna nieprzerwanie pnie się w górę, produkując samochody europejskich marek, jak i eksportując samochody własnych marek. Jaką rolę na rynku europejskim odgrywa ich polityka cenowa?
Chińskie samochody podbijają rynki europejskie. Wiele topowych marek europejskich podjęło też decyzję o przeniesieniu produkcji swoich modeli do fabryk chińskich. Bez wątpienia produkty chińskiej branży motoryzacyjnej zdobywają coraz większą popularność i zaufanie wśród odbiorców nie tylko w Polsce, Europie, ale też na całym świecie. Jakość i osiągi aut chińskich marek z roku na rok są coraz lepsze, co idzie w parze z atrakcyjną ceną pojazdów niemal we wszystkich segmentach. To ogromna konkurencja dla aut europejskich. Sprawdź, jak duże są różnice w związku z polityką cenową chińskich marek samochodowych i jakie zmiany wprowadzane są obecnie na rynki europejskie.
Z czego wynika popularność chińskich marek samochodowych?
Przez wiele lat ufaliśmy głównie sprawdzonym i uznanym markom samochodów, które słyną z długiej historii, tradycji, ale też wysokich cen. Często też decydujemy się na zakup używanych pojazdów znanych producentów zamiast nowych aut od mniej popularnych marek. Jednak od jakiegoś czasu trendy ulegają zmianie i coraz chętniej wybieramy mniej znane modele i marki młode lub niemal niewystępujące dotąd na europejskich drogach. W tę tendencję doskonale wpisują się chińskie propozycje, szczególnie gdy chodzi o coraz modniejsze SUV-y.
Crossover to marzenie wielu osób. Ponadto rosnący popyt na silniki hybrydowe lub elektryczne powoduje, że nabycie auta wiąże się z zaplanowaniem co najmniej 6-cyfrowego budżetu. Jest to duży problem dla wielu osób, na który doskonale odpowiada chiński rynek motoryzacyjny. Dzięki produkcji aut dobrze wyposażonych i interesujących pod względem designerskim w znacznie niższych cenach niż propozycje europejskie, chińskie marki zyskują zaufanie i klientów niemal we wszystkich segmentach. Doskonałym przykładem są tu dwa pierwsze miesiące 2024 roku. W tym okresie zarejestrowano aż 411 samochodów chińskiej marki MG, podczas gdy rejestracji modeli od Fiata było znacznie mniej, bo 353.
Jednocześnie poza znacznie niższą ceną samochodów chińskich marek auta te wcale nie ustępują flagowym propozycjom pod względem osiągów, opcji wyposażenia czy systemów bezpieczeństwa. Aby przybliżyć powagę chińskiej konkurencji dla topowych aut europejskich, koreańskich czy japońskich, warto dokonać nieco dokładniejszej analizy. Jej podstawą może być porównanie najtańszych wersji popularnych samochodów chińskich z różnych segmentów w odniesieniu do najbardziej zbliżonych do nich odpowiedników w zakresie mocy i jednocześnie najczęściej rejestrowanych w Polsce.
Auta luksusowe – Mercedes EQS SUV i Hongqui E-HS9
Wiele osób zapewne nawet nie wie, jak prawidłowo wymówić nazwę chińskich marek, takich jak Hongqui, która w Chinach cieszy się podobną renomą, jak u nas Rolls-Royce. Obecnie do dyspozycji mamy model Hongqui E-HS9, któremu doskonałym odpowiednikiem może być Mercedes EQS SUV. Chińczyk dysponuje mocą 435 KM, czyli o 14 KM mniejszą niż wariant EQS 500 4Matic. W przypadku obu elektryków Mercedes wyposażony będzie w większy akumulator niż Hongqui (118 kWh vs 76,5 kWh). W Mercedesie na niewielką korzyść wypada też dynamika. To różnica ok. 0,8 s przy rozwijaniu prędkości do 100 km/h.
Oba modele wyposażone są w system kamer 360 stopni, 21-calowe aluminiowe obręcze, elektryczne i podgrzewane przednie fotele, panoramiczny dach czy elektrycznie podnoszoną klapę bagażnika. Jednak niektóre słabsze strony Hongqui znacznie wynagradza różnica w cenie. W tym przypadku to rekordowe 77,2%, czyli o ponad 266 000 zł mniej!
Samochody klasy średniej – BMW i4 i NioET5
BMW i4 w porównaniu do NioET5 jest zaledwie o 0,1 s szybsze. Obie propozycje to samochody elektryczne wyposażone w elektrycznie podnoszoną klapę bagażnika, automatyczną regulację siedzeń, automatyczną klimatyzację czy przednie i tylne czujniki parkowania. NioET5 wyróżnia się większymi obręczami. W standardzie jest też panoramiczny dach, system kamer 360 stopni i podgrzewanie przednich siedzeń, za co w BMW trzeba dopłacić po kilka tys. złotych.
Pomimo wyraźnej przewagi Nio ET5pod względem wyposażenia, BMW i4 jest aż o 67 000 zł droższym autem.
SUV-y kompaktowe – Kia Sportage i MG HS
Kia Sportage w 160-konnej wersji spalinowej w wyposażeniu podstawowym najbardziej zbliżona jest parametrami do MG HS z silnikiem spalinowym i mocą 162 KM. Choć Kia ma większy bagażnik, 2-strefową automatyczną klimatyzację czy przednie czujniki parkowania, MG HS posiada za to wyświetlacz wskaźników, bezkluczykowy dostęp i system monitorowania martwego pola.
Różnica pomiędzy Kią a MG wynosi w przedstawionych wersjach ok. 30 000 zł na korzyść chińskiego modelu.
Auta miejskie – Toyota Yaris Cross i Beijing 3
Zarówno japońska Toyota, jak i chiński Hongqui są podobne pod względem wymiarów (w tym bagażnika) i mają w wyposażeniu m.in. kamerę cofania, elektryczną regulację szyb czy 17-calowe aluminiowe felgi. Pod względem mocy E-HS9 w wersji spalinowej 1.5 turbo ze 136 KM będzie bardzo podobny w osiągach do hybrydy i opcji 130 KM w przypadku Toyoty Yaris.
Różnice to m.in. automatyczna i półautomatyczna klimatyzacja, nieco większy ekran w konsoli czy podgrzewanie siedzeń (na korzyść Toyoty). Jednak pod względem ceny pomiędzy obiema propozycjami występuje aż 51 000 zł różnicy.
Inne popularne chińskie auta i ich europejskie odpowiedniki
Jednym z nowszych modeli chińskich producentów jest Omoda 5, której odpowiada m.in. Kia Sportage V NQ5 SUV. Różnica cenowa pomiędzy modelami wynosi ponad 40 000 złotych. W przypadku Omoda 5 to ok. 30% ceny całkowitej auta. Kia w porównaniu do chińskiej propozycji ma więcej plusów, jednak w przypadku osób poszukujących dobrego auta bez szaleństw, nie będą one miały aż tak dużego znaczenia. To bagażnik większy o ok. 200 l, mniejsze spalanie w porównaniu do Omoda 5 o ok. 1 l na 100 km i nieco szybsze przyspieszenie. Największa różnica dotyczy tu KM. Kia ma ich w tej wersji 210. Omoda 5 jedynie 147.
Innym stosunkowo nowym autem chińskim w Polsce jest Jaecoo 7. Model ten może stanowić poważną konkurencję dla flagowej Toyoty RAV4. Ceny Jaecco 7 zaczynają się od ok. 150 000 zł, podczas gdy za najtańszą wersję Toyoty RAV4 o podobnych parametrach zapłacimy od 190 000 zł. Różnica ponownie jest zatem wyraźna. Ponadto na uwagę zasługuje bardzo interesujący design Jaecco 7 oraz moc do 347 KM. Pod względem osiągów nie ustępuje Toyocie, dlatego może stanowić poważnego konkurenta dla tego modelu. W Jaecco 7 dłuższy będzie też zasięg auta na samym prądzie.
Dla elektrycznego Renault Megane poważną konkurencją jest natomiast MG4. Różnica cenowa jest tu ogromna. To 180 000 zł za Renaulta w porównaniu do 121 000 za MG4, przy czym to właśnie chińska propozycja wypada w testach oszczędniej i jest bardzo ciekawie rozwiązana pod względem designu.
Polityka europejska względem chińskiej konkurencji – jakie zmiany?
Od wielu miesięcy trwa burzliwa dyskusja w związku z niskimi cenami chińskich aut, które coraz częściej wybierane są przez Europejczyków (w tym Polaków), co istotnie wpływa na popyt koncernów europejskich. W obliczu galopującej konkurencji intensywnie dyskutowano nad wprowadzeniem dodatkowych, dość podwyższonych stawek cła przy zakupie elektrycznych samochodów chińskich. Stawki te miały być różne w zależności od nabywcy, jak i marki czy koncernu. Najwyższe cło miało wynosić aż 35,3% w przypadku zakupu modeli SAIC Motors.
Takie plany spowodowały jednak liczne sprzeciwy i dyskusje zarówno pomiędzy przedstawicielami poszczególnych państw europejskich, jak i ze strony władz Chin. Warto wiedzieć, że niektóre europejskie marki, takie jak np. BMW produkują część swoich aut w całości właśnie w fabrykach chińskich. Podniesienie stawek godziłoby zatem także w ich interesy.
Obecnie jednak rozmowy przybrały jednak nieco inny obrót i prawdopodobnie przedstawiciele Komisji Europejskiej oraz chińskiego ministerstwa handlu doszli do porozumienia. Zgodnie z nowymi założeniami zamiast drastycznych zmian w wysokości cła mają zostać ustalone minimalne ceny transakcyjne dotyczące chińskich aut elektrycznych. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie prawdopodobnie w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Zarówno w przypadku wprowadzenia dodatkowego cła poza już obowiązującym na poziomie 10%, jak i ustalenia ceny minimalnej wciąż słychać wiele głosów sprzeciwu, a Europa staje się pod tym względem coraz bardziej podzielona.
Wzrost chińskich elektryków a stanowisko Chin
Zarówno przedstawiciele koncernów chińskich, jak i władze Chin doskonale zdają sobie sprawę z możliwego spadku popytu na auta chińskie w związku z wprowadzeniem cen minimalnych. Z pewnością będą one dla poszczególnych modeli wyższe niż obecnie obowiązujące.
Dlatego też w odpowiedzi na politykę europejską i planowane obostrzenia Chiny ostrzegają o wprowadzeniu dodatkowego cła lub podwyższeniu obowiązujących stawek na auta, jak i inne produkty importowane z Europy. Może to z kolei wprowadzić znaczne zamieszanie i problemy z eksportem w wielu innych branżach, związanych ściśle nie tylko z motoryzacją.