Test: Omoda 5 Hybrid Premium – wreszcie auto, które nie tylko wygląda, ale i jeździ. Sprawdzamy chiński hit
Omoda 5 Hybrid w wersji Premium w końcu jest tym, czym ten model powinien być od samego debiutu – samochodem, który wreszcie radzi sobie z własną masą i nie drenuje portfela na stacji benzynowej. Choć Omoda 5 z napędem hybrydowym wyeliminowała swoje największe bolączki z wersji spalinowej, takie jak ospałość czy wysokie spalanie, to po tygodniu spędzonym sam na sam z tym modelem wiemy, że nowa Omoda nadal wymaga od kierowcy kilku istotnych kompromisów i cierpliwości do technologii, która czasem żyje własnym życiem. Testujemy nową Omodę 5 Hybrid w wersji Premium.
Omoda 5 pojawiła się w Polsce latem 2024 roku, początkowo w wariancie benzynowym, a następnie elektrycznym. W obu przypadkach model ten nie miał łatwo – wersja spalinowa oferowała przeciętne osiągi, a dodatkowo sporo paliła, z kolei BEV nie oferował oszałamiającego zasięgu. W konsekwencji Omoda 5 mimo swojej rosnącej popularności przez długi czas nie mogła złamać dominacji MG HS – modelu, który dotychczas był liderem sprzedaży chińskich aut na rynku nowych aut osobowych. Słowo dotychczas jest tu niezwykle istotne, ponieważ wraz z wprowadzeniem wariantu hybrydowego Omody 5, doszło w końcu do ciekawych zmian na liście rankingowej.
Nie będzie kłamstwem stwierdzenie, że to właśnie Omoda 5 Hybrid przyczyniła się do objęcia przez ten model pozycji najpopularniejszego chińskiego auta w Polsce w pierwszym kwartale 2026 roku. Hybrydy są już wyborem co trzeciego kierowcy w Europie, a równie dynamicznie rośnie także segment PHEV. Na Omodę 5 zdecydowało się aż 2 135 nabywców, co przełożyło się na wzrost popularności tego modelu o 79% w skali roku. Aż 76% całkowitej sprzedaży stanowiła wersja hybrydowa (1 631 rejestracji), a równocześnie wariant hybrydowy (HEV) stał się szóstą najpopularniejszą hybrydą w Polsce wśród wszystkich modeli aut osobowych. Sprawdzamy, czy Omoda 5 Hybrid w wersji Premium jest rzeczywiście tak dobra, jak sugerują to statystyki.
Nowoczesna twarz i centymetry, które zmieniły priorytety
Patrząc na nową Omodę 5 Hybrid “na chłodno”, od razu widzimy, że projektanci odeszli od nieco “zabawkowego” wizerunku na rzecz nowoczesnej elegancji zgodnej z filozofią projektową Omody, czyli Art in Motion. Przeprojektowany pas przedni z trójwymiarowym grillem i smukłymi światłami do jazdy dziennej w kształcie haczyków sprawia, że auto wygląda teraz dojrzalej i bardziej opływowo. Cieszy nas także rezygnacja z nieco odpustowych diamentowych wykończeń na rzecz czarnej listwy z napisem Omoda, co dodało temu crossoverowi nieco powagi. Z tyłu wciąż znajdziemy ciekawe lampy LED, intrygujące imitacje wydechu i odpowiednio dynamiczną sylwetkę, jak na taki pojazd przystało.

Wersja Premium, osadzona na 18-calowych felgach, prezentuje się znacznie lepiej niż bazowe odmiany na mniejszych kołach. Jednak ta stylistyczna ewolucja miała swoją cenę – nowe zderzaki wydłużyły auto o 7 cm, do 4,45 metra, przy zachowaniu skromnego rozstawu osi na poziomie 2,61 metra. Niestety, najbardziej ucierpiała na tym sama praktyczność w codziennym życiu. Otwierając elektryczną klapę bagażnika, przeżyliśmy lekkie rozczarowanie – bagażnik o pojemności 372 litrów to o 70 litrów mniej niż w wersji spalinowej, co spycha Omodę 5 do ligi mniejszych, typowo miejskich crossoverowów. Do tego prześwit zmalał do 145 mm, co daje nam już do zrozumienia, że krawężniki i miejskie bulwary to maksymalny teren, na jaki powinniśmy się nim zapuszczać. Równocześnie ciekawym odstępstwem od ograniczeń jest wzrost ładowności wariantu hybrydowego o ponad 100 kg, do wartości 506 kg. Pod samym jednak kątem wizualnym jest to samochód kompletny – jest ładny, elegancki, wpisuje się w trendy i faktycznie sprawia wrażenie “modelu Premium”.

Kabina pełna kontrastów – wysoka jakość w objęciach chaosu
Wnętrze Omody 5 Hybrid to prawdopodobnie to miejsce, gdzie najbardziej nasze zadowolenie z materiałów wykończeniowych walczyło z irytacją związaną z ergonomią obsługi. Z jednej strony do dyspozycji mamy miękką ekoskórę, przyjemne w dotyku panele i estetyczną okleinę imitującą drewno zamiast palcującego się plastiku piano black, co naprawdę jest godne docenienia. Do tego dochodzi przyjemne oświetlenie nastrojowe, którego obecność nie powinna nas dziwić w chińskim aucie. Wisienką na torcie są za to nakładki wokół klamek i maskownic głośników od Sony, które swoim kształtem przypominają te z aut Mercedesa – szkoda tylko, że ich spasowanie jest co najmniej średnie, choć w przypadku reszty elementów nie mamy do czego się przyczepić.

Z drugiej zaś strony dwa ekrany multimedialne o przekątnej 12,3 cala każdy są centrum dowodzenia absolutnie wszystkim, bez wyjątku. Zgromadzenie niemal wszystkich funkcji auta na dotykowym wyświetlaczu, który nie zawsze reaguje z oczekiwaną płynnością, to nie tylko błąd projektowy, który przede wszstkim znacznie wpływa na bezpieczeństwo w trasie, skupiając uwagę i wzrok kierowcy na ekranie, a nie na drodze. Najbardziej uciążliwa okazała się obsługa klimatyzacji podczas korzystania z Apple CarPlay, ponieważ konieczność ciągłego przewijania menu bywa męcząca – ot połącznie, którego Omoda najwyraźniej najbardziej nie lubi.
Na konsoli środkowej znajdziemy jednak kilka fizycznych przycisków, w tym otwieranie menu klimatyzacji i nadmuch na przednią szybę. Do dyspozycji kierowcy pozostaje także przycisk Mode, który umożliwia wybór jednego z trybów jazdy – Eco, Normal i Sport.

Do tego dochodzi wielka kierownica, która w sposób niefortunny zasłania skróty na ekranie, oraz asystent głosowy, który z językiem polskim radzi sobie równie słabo, co my z mandaryńskim. Miłym akcentem jest za to chłodzony schowek w podłokietniku oraz wydajna, 50-watowa ładowarka indukcyjna, która również posiada własne chłodzenie – docenimy to intensywnie słoneczne dni, kiedy to nasz smartfon jest najbardziej narażony na przegrzanie w kabinie auta.
Zaskakująca przestronność i zagadki z tylnej kanapy
Mimo niezbyt imponującego rozstawu osi, kabina Omody 5 Hybrid okazuje się zaskakująco gościnna. Z przodu fotele z funkcją wentylacji i podgrzewania zapewniają wysoki komfort, a z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie osoby o wzroście do 180 cm. Pasażerowie drugiego rzędu również mogą poczuć się zaopiekowani – mają do dyspozycji nawiewy, porty USB (zarówno typu A, jak i C) oraz podłokietnik z cupholderami. Nasze rozbawienie wzbudziły jednak dwie zaślepki w tunelu środkowym, które wyglądają jak brakujące przyciski do podgrzewania kanapy. Omoda najwyraźniej chciała zapewnić nieco rozrywki nad rozwiązaniem chińskiej zagadki w czasie jazdy.

Jak to zazwyczaj bywa w chińskich samochodach, wyposażenie premium jest naprawdę premium. W standardzie wersji premium znajdziemy m.in. pakiet 20 systemów ADAS, przyciemniane tylne szyby, system audio od Sony z 8 głośnikami, liczne porty USB, system kamer 360 stopni, elektrycznie regulowane przednie fotele w 6 kierunkach czy też dostęp bezkluczykowy do auta.
Dynamika hybrydy, czyli wreszcie czuć te konie mechaniczne
Najważniejsze w nowej Omodzie kryje się pod maską. Układ łączący silnik 1.5 T-GDI z dwoma jednostkami elektrycznymi generuje łącznie 224 KM i 295 Nm. Różnica względem wersji spalinowej jest gigantyczna – przyspieszenie do setki zajmuje 7,9 sekundy (o ponad 2 sekundy szybciej od wersji spalinowej) i sprawia, że auto w końcu jest zwinne i pewne przy wyprzedzaniu. Napęd przekazywany jest przez przekładnię DHT, która pracuje płynnie, ale ma swoją specyficzną naturę. Największym minusem, który w codziennej jeździe doprowadzał nas do niemałego szału, jest konieczność nienaturalnie silnego kopnięcia w pedał hamulca, aby zmienić kierunek jazdy z D na R. W codziennym manewrowaniu na ciasnych parkingach jest to niesamowicie uciążliwe i często kończy się przypadkowym wrzuceniem biegu jałowego. Gdy jednak już ruszymy, Omoda – również w końcu – odwdzięczy się niskim spalaniem. W naszym teście średnie spalanie wyniosło 6 l/100 km, a w spokojnym ruchu miejskim z łatwością schodziliśmy do około 4,5 litrów, a na autostradzie spalanie wynosiło około 8 l/100 km, co przy 51-litrowym baku zapewnia realny, łączny zasięg ponad 800 km.

Komfortowa jazda z cieniem aktywnego tempomatu w tle
Podczas jazdy Omoda 5 Hybrid stawia wyraźnie na komfort. Zawieszenie jest miękkie i dobrze radzi sobie z tłumieniem nierówności, choć na poprzecznych wybojach auto ma tendencję do lekkiego podskakiwania. Układ kierowniczy jest bardzo lekki i dość sztuczny, co w mieście oczywiście można uznać za zaletę, ale w trasie odbiera jednak jakąkolwiek frajdę z prowadzenia. Chiński producent popracował nad wyciszenie i faktycznie, do 120 km/h w kabinie panuje przyjemna cisza. Niestety, sielankę psują systemy ADAS. Asystent utrzymania pasa ruchu jest nerwowy, system monitorowania wzroku kierowcy bywa zbyt przewrażliwiony, a aktywny tempomat potrafi gwałtownie zahamować przed przeszkodą, która istnieje tylko w jego cyfrowej wyobraźni. Niestety, elektronika pokładowa wciąż wymaga dopracowania ze strony Omody i kolejnych aktualizacji, ponieważ na ten moment potrafi skutecznie uprzykrzyć podróż.

Cena to najmocniejszy argument Omody
Nie da się ukryć, że Omoda 5 Hybrid Premium wygrywa przede wszystkim ceną. Koszt wejścia w posiadanie kompletnie wyposażonej hybrydy z 7-letnią gwarancją (lub do 150 000 km) zaczyna się to 133 500 zł - w praktyce jest to próg nieosiągalny dla ani europejskiej, ani japońskiej konkurencji. Toyota C-HR czy Nissan Qashqai, choć prowadzą się lepiej i mają bardziej dopracowane wnętrza, kosztują o blisko 40-50 tysięcy złotych więcej. Nawet najbliższy rywal Omody 5 – MG HS – choć tańszy, znacznie odstaje od propozycji koncernu Chery osiągami i nowoczesnością designu. Oczywiście, decydując się na Omodę, musimy pogodzić się z mniejszym bagażnikiem, kapryśną elektroniką i faktem, że tylko połowa obecnych właścicieli tego modelu deklaruje na Autocentrum.pl chęć ponownego zakupu.

Podsumowanie
Omoda 5 Hybrid to samochód, który wreszcie ma i sens ekonomiczny, i sens techniczny. Jest to ciekawa, choć wymagająca przyzwyczajenia do specyfiki chińskich aut propozycja – szczególnie dla osób szukających nowoczesnego crossovera z segmentu C, które potrafią wybaczyć błędy młodości marki w zamian za świetną dynamikę, niskie spalanie i wręcz luksusowe wyposażenie, nie zapominając o fenomenalnej cenie.
Jeśli Omoda 5 Hybrid przekonała Cię do zakupu, koniecznie zajrzyj na chinskiesamochody.pl, gdzie znajdziesz prawie 20 ofert tego modelu z rabatami sięgającymi 18%, dostępnych od ręki.