Koniec tanich aut spalinowych? Te modele znikną z rynku w 2026 przez normy emisji spalin
2026 rok to moment, w którym drzwi do świata taniej i prostej motoryzacji definitywnie się zatrzaskują. Nowe regulacje unijne, w tym presja normy Euro 7 i normy CO2 dla flot producentów sprawiły, że producenci motoryzacyjni wygaszają produkcję ponad 20 popularnych modeli.
Jeśli planowałeś zakup klasycznego auta “za rozsądne pieniądze” lub sportowej legendy – teraz jest Twój ostatni dzwonek.
Branża motoryzacyjna zmaga się obecnie z niemałym kryzysem i konsekwencjami unijnych regulacji klimatycznych, bezpowrotnie kończąc epokę dominacji tradycyjnych napędów benzynowych. Z salonów w 2026 roku znikają nie tylko niszowe ciekawostki, ale również filary sprzedaży – od miejskich aut segmentu A, przez króla kompaktów, aż po ikony sportu. Które modele znikną z rynku w 2026 roku?
Dlaczego rok 2026 to punkt krytyczny?
Decyzje o wycofywaniu modeli w 2026 roku nie wynikają z nagłej zmiany gustów kierowców, a z kalkulacji finansowej. Obecnie jesteśmy świadkami kumulacji dwóch czynników, które czynią produkcję prostych aut spalinowych nieopłacalnymi pod względem ekonomicznym.
Pierwszym istotnym czynnikiem jest wchodząca w życie norma Euro 7 od 29 listopada 2026 dla nowych typów samochodów osobowych i od 29 listopada 2027 dla wszystkich nowych aut. Wbrew powszechnym stwierdzeniom, nie dotyczy ona wyłącznie tego, co wylatuje z rury wydechowej. Nowe przepisy nakładają restrykcyjne limity na pył z hamulców, ścieralność opon oraz wymagają znacznie większej trwałości układów oczyszczania spalin. Koszt dostosowania taniego auta do tych wymogów jest niemal taki sam, jak w przypadku luksusowej limuzyny. W segmencie aut budżetowych, gdzie stosowane marże są minimalne, czyni to produkcję całkowicie nieopłacalną. Nieprzypadkowo branża od wielu lat ostrzega, że wzrost kosztów może być od 4 do nawet 10 razy wyższy niż te szacowane przez Komisję Europejską.
Drugim gwoździem do trumny są unijne normy CO2 dla flot producentów wynikające z Rozporządzenia UE 2019/631. Producenci motoryzacyjni są zobligowani do drastycznego obniżenia średniej emisji CO2 dla całej swojej floty sprzedażowej, a średnia emisja CO2 nie może wówczas przekroczyć 93,6 g/km. Utrzymywanie w ofercie tanich aut spalinowych, które nie posiadają kosztownych układów hybrydowych typu plug-in, zawyża ten wynik, narażając koncerny na horrendalne kary finansowe – za każdy gram powyżej limitu, od każdego sprzedanego auta producent zapłaci 95 euro. W efekcie, niestety bardziej opłacalnym rozwiązaniem od płacenia kar jest usunięcie z oferty popularnych modeli spalinowych, koncentrując swoje zasoby na architekturach modułowych dla aut elektrycznych.
Cmentarzysko 2026 – które modele znikną z rynku w 2026 roku?
Wielkie czystki dotyczą zarówno ikon klasy średniej, jak i ostatnich tanich aut miejskich oraz sportowych perełek. Z którymi modelami definitywnie pożegnamy się w 2026 roku?
Upadek miejskich legend: Po Fieście żegnamy Focusa
Największy szok czeka kierowców poszukujących samochodu dedykowanego codziennej jeździe miejskiej. Rok 2026 to pierwszy rok bez produkcji Forda Focusa, która zakończyła się w listopadzie 2025 roku – modelu, który przez 27 lat wyznaczał standardy prowadzenia w klasie kompaktowej. Decyzja ta jest ostateczna i nie przewiduje bezpośredniego następcy, co symboliczne kończy pewną epokę w europejskiej motoryzacji. Podobny los spotka Fiata Tipo – jak donosi prasa branżowa, ostatnie egzemplarze tego budżetowego hitu zjadą z taśmy produkcyjnej w czerwcu 2026 roku, ustępując miejsca kolejnemu, droższemu SUV-owi.
Jeszcze boleśniejsza dla wielu polskich rodzin może okazać się strata Kii Ceed. Ten produkowany w słowackiej Żylinie kompakt był przez lata sprzedażowym hitem. W 2026 roku kierowcom pozostaje walka o ostatnie egzemplarze magazynowe, ponieważ następcy Ceeda K4 i EV4 to już zupełnie inna półka cenowa.
Rzeź dotyczy również najmniejszych samochodów miejskich. Hyundai i10, będący jednym z ostatnich przedstawicieli segmentu A, został w praktyce skazany na wyginięcie – jego produkcja na rynki europejskie jest wygaszana, a następcą ma zostać znacznie droższy, elektryczny model Inster. Na rok modelowy 2026 w Europie nie są przewidziane także budżetowe modele Suzuki – Ignis i Swace. Warto dodać, że w 2026 roku mogą występować jeszcze końcówki magazynowe modelu Mitsubishi Space Star, wygaszane w latach 2024-2025.
Nawet grupa Volkswagen nie oszczędza swoich bestsellerów. Niemieccy producenci otwarcie przyznają, że Volkswagen Polo w wersji spalinowej nie doczeka się kontynuacji (jego następca ID.Polo będzie modelem elektrycznym), a przyszłość Skody Fabii, Kamiq czy Scali z napędem konwencjonalnym stoi pod wielkim znakiem zapytania. Producenci nie są w stanie utrzymać ceny tych aut na akceptowalnym dla konsumentów poziomie, dokładając obowiązkowe systemy bezpieczeństwa i technologie wymagane przez nowe limity.
Cięcia obejmą również modele Renault Arkana i Mercedesa Klasy B, których najbliższe lata będą ostatnimi na europejskim rynku.
Sportowe ikony odchodzą do historii
Dla entuzjastów motoryzacji rok 2026 oznacza koniec znanego i uwielbianego przez wielu świata. Znikają bowiem samochody, które kupowało się sercem, a nie rozsądkiem.
Najbardziej bolesne cięcia dotyczą marki Porsche. W 2026 roku ostatecznie żegnamy erę spalinowych modeli Macan oraz serii 718 (Boxster i Cayman). Choć ich sprzedaż w Unii Europejskiej została wstrzymana już wcześniej ze względu na nowe regulacje cyberbezpieczeństwa (UNECE R155/R156), to właśnie teraz proces ten dopełnił się globalnie. Produkcja spalinowych wariantów 718 zakończyła się definitywnie w październiku 2025 roku. Tym samym w 2026 roku z rynku pierwotnego znikają ostatnie egzemplarze tych definiujących lekkość prowadzenia aut, a ich miejsce zajmują następcy z napędem elektrycznym. Ze sceny schodzi również “Godzilla” – Nissan GT-R, wzór połączenia mechaniki z elektroniką, który nie doczeka się spalinowej reinkarnacji na rok modelowy 2026.
Lista wycofywanych modeli w 2026 roku jest jednak znacznie dłuższa. BMW definitywnie zamyka rozdział modelu Z4 w pierwszej połowie 2026 roku, co pociąga za sobą koniec jego technologicznego bliźniaka – Toyoty GR Supry. Oznacza to koniec ery klasycznych roadsterów i coupe w ofercie tych marek.
Swój żywot kończy także Alpine A110 – ostatni spalinowy model francuskiej marki, który przed odejściem na emeryturę doczeka się jedynie limitowanej serii pożegnalnej. Pod znakiem zapytania stoi nawet przyszłość Hondy Civic Type R. Choć producenci próbują przypudrować rzeczywistość hasłami o “nowym otwarciu”, dla nas jest to jasny sygnał, że wielbiony dźwięk silnika, manualna skrzynia biegów i mechaniczne wrażenia z jazdy stają się towarem luksusowym i deficytowym.
Strategiczne cięcia w segmencie Premium i SUV
Zmiany nie ominą również segmentu premium, gdzie producenci porządkują swoje portfolio, pozbywając się samochodów generujących zbyt małe zyski w stosunku do kosztów ich modernizacji. Z oferty Audi znikają "otwierające cennik" modele A1 i Q2. Niemiecki gigant chce od teraz kojarzyć się głównie z prestiżową elektromobilnością, reprezentowaną przez potężne SUV-y pokroju Q8 e-tron. Volvo, marka kojarzona nierozerwalnie z bezpiecznymi kombi, we wrześniu 2025 roku zakończyła produkcję flagowego modelu V90, stawiając niemal wyłącznie na zelektryfikowane SUV-y. W 2026 roku dostępne są już tylko resztki magazynowe tego modelu.
Radykalne kroki podjęło również BMW. Z oferty znika cała luksusowa Seria 8 (Coupe, Cabrio, Gran Coupe) oraz popularny SUV Coupe – model X4, który nie doczeka się bezpośredniego następcy, ustępując miejsca konstrukcjom elektrycznym.
Nawet w uwielbianym przez Polaków segmencie SUV-ów dochodzi do pewnych przetasowań. Ze stocków w 2026 roku ma zniknąć Jeep Renegade, a produkcja flagowego Volkswagena Touareg zgodnie z komunikatem producenta zakończyła się właśnie w tym roku, co jeszcze kilka lat temu wydawałoby się nierealnym scenariuszem.
Podsumowanie: Zakup spalinowego samochodu w 2026 roku – dlaczego warto działać teraz?
Obecna sytuacja stawia konsumentów przed trudnym wyborem. Osoby, które planowały zakup nowego auta spalinowego “za jakiś czas”, już wkrótce mogą obudzić się w realiach, gdzie wybrany model będzie zwyczajnie niedostępny. Mechanizm wygaszania produkcji działa bowiem ze sporym wyprzedzeniem – zamówienia na konkretne konfiguracje są zamykane na wiele miesięcy przed oficjalnym końcem produkcji. W przypadku aut takich jak Hyundai i10 czy Ford Focus, w 2026 roku u dealerów pozostaną jedynie gotowe egzemplarze ze stocku, bez możliwości wyboru wymarzonego koloru czy wyposażenia.
Co więcej, samochody, które pozostaną na rynku, znacznie podrożeją. Aby spełnić normy klimatyczne UE, nawet proste konstrukcyjnie modele będą musiały zostać wyposażone w zaawansowane układy hybrydowe (MHEV) oraz trwałe układy oczyszczania spalin, co w konsekwencji wywinduje ich ceny.
Zjawisko to już teraz napędza rynek wtórny. Eksperci przewidują, że 2-3 letnie auta używane staną się towarem inwestycyjnym, a ich ceny będą rosnąć wraz z biegiem lat. Jeśli więc szukasz prostego silnika benzynowego, manualnej skrzyni biegów lub klasycznego auta sportowego – właśnie przeglądasz ostatnie strony tego rozdziału w historii motoryzacji.