Zakaz sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 r.
Rada Unii Europejskiej ostatecznie sfinalizowała plan wdrożenia nowych przepisów mających na celu zmniejszenie dwutlenku węgla dla nowych samochodów osobowych i dostawczych do 2034 roku, zakazując sprzedaży aut spalinowych na terenie całej Unii Europejskiej.
Parlament Europejski przegłosował ostateczne brzmienie ustawy o zeroemisyjności transportu po 2035 roku. Od 1 stycznia 2036 roku na rynku nowych samochodów dostępne będą wyłącznie auta elektryczne i wodorowe.
Koniec z rejestracją nowych aut spalinowych
Plan redukcji dwutlenku węgla do 2035 roku zakłada zmniejszenie emisji o 55% w przypadku aut osobowych oraz 50% w przypadku aut dostawczych. Od 2035 roku na terenie całej Unii będzie obowiązywał zakaz sprzedaży, tym samym zakaz rejestracji nowych samochodów spalinowych. Ich miejsce zajmą auta elektryczne i syntetyki.
Według Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej ds. zielonego ładu i europejskiego komisarza ds. polityki klimatycznej, to kluczowy krok w kierunku osiągnięcia zeroemisyjnej mobilności do 2035 roku i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku.
Zakaz sprzedaży aut spalinowych - głosowanie
Podczas głosowania za wdrożeniem przepisów opowiedziały się 23 kraje. Bułgaria, Włochy i Rumunia wstrzymały się od głosu, a Polska była krajem sprzeciwiającym się wejściu w życie tej ustawy w aktualnym brzmieniu.
Podczas głosowania, nie bez znaczenia jest wcześniejsza, nieformalna koalicja Niemiec (które jako pierwszy wetowały wprowadzenie ustawy zakazującej sprzedaży aut spalinowych), Polski, Bułgarii, Rumunii, Włoch i Portugalii, które solidarnie zakwestionować planowaną ustawę. Według Anny Moskwy, minister klimatu i środowiska, reprezentującej Polskę w Radzie UE, nieformalne dyskusje pomiędzy przewodniczącymi Rady a reprezentantami Niemiec, doprowadziły do zmiany strony przez naszych zachodnich sąsiadów. Faworyzowanie rynku niemieckiego przez kraje europejskie w związku z dekarbonizacją przemysłu ciężkiego i wydobycia, oraz nakładanie kar na Polskę za wydobycie węgla na pewno nie są oparte na sprawiedliwej transformacji. To społeczeństwo powinno napędzać transformację, a nie unijne przepisy.
Kuluarowe dyskusje pomiędzy przewodniczącymi Rady a reprezentacją Niemiec dotyczyły odstąpienia Niemiec od sprzeciwu wobec uprawomocnienia ustawy o sprzedaży aut spalinowych w zamian za dopuszczenie rejestracji pojazdów napędzanych paliwami syntetycznymi po 2035 roku. Aktualnie jedynym producentem e-paliwa jest niemieckie Porsche. Oczywiści to nie jedyny powód - na początku roku niemiecki rząd jasno wskazywał na realne zagrożenie gospodarki kraju po wdrożeniu ustaw związanych z dekarbonizacja. Niemcy jako jedyny kraj będzie miał prawo do wydobycia surowców, w tym węgla, które nadal jest wykorzystywane do produkcji energii elektrycznej.
By zachęcić producentów do pracy nad rozwojem produkcji samochodów neutralnych emisyjnie, od 2025 do 2029 roku zostanie wdrożony system regulacji, dzięki któremu producenci, którzy osiągną cele sprzedażowe pojazdów zeroemisyjnych na poziomie 25% aut osobowych oraz 17% aut dostawczych, będą objęte innymi (korzystniejszymi)limitami norm emisji spalin CO2 w przypadku pozostałej floty produkowanych aut spalinowych.
W rozporządzeniu znalazł się również zapis, który zobowiązuję Komisję Europejską do przeprowadzenia w 2026 roku kompleksowej oceny postępów realizacji celu w osiągnięciu 100% redukcji spalin do 2035 roku. Będzie to moment, w którym będą mogły ulec zmianie dotychczasowe ustalenia, w oparciu np. o postęp technologiczny czy sprawiedliwą i równomierną transformację na poziomie społecznym.
Unijne plany są ambitne, ale czy realne?
- Ambitna rewizja norm emisji CO2 jest kluczowym elementem osiągnięcia naszych celów klimatycznych. Dzięki tym normom tworzymy przejrzystość dla przemysłu samochodowego i możemy stymulować innowacje i inwestycje producentów samochodów. Ponadto, zakup i eksploatacja samochodów o zerowej emisji zanieczyszczeń stanie się tańsza dla konsumentów. Cieszę się, że Parlament Europejski poparł ambitną rewizję celów na rok 2030 i opowiedział się za stuprocentowym celem na rok 2035, co ma kluczowe znaczenie dla osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku - powiedział sprawozdawca Jan Huitema.
- Ostateczny termin oznacza, że ostatnie samochody na paliwa kopalne zostaną sprzedane do 2035 r., co da nam szansę na walkę z niekontrolowanymi zmianami klimatycznymi. Wycofywanie silników spalinowych to także historyczna okazja, aby pomóc zakończyć naszą zależność od ropy naftowej i uczynić nas bezpieczniejszymi przed despotami. Daje to pewność, że przemysł motoryzacyjny potrzebuje zwiększenia produkcji pojazdów elektrycznych, co obniży ceny dla kierowców - powiedział Alex Keynes, kierownik ds. czystych pojazdów Europejskiej Federacji Transportu i Środowiska.
Rynek motoryzacyjny w obliczu zmian
Od kilku lat dostrzegamy zmiany w gamach modelowych producentów, nie tylko związane z rozwijającą się ofertą aut elektrycznych, ale również samochodów hybrydowych. Nie można zapomnieć o samochodach spalinowych, w których aktualnie standardem są małe jednolitrowe silniki. Wielu producentów już w ubiegłym roku zadeklarowało całkowite odejście od produkcji aut spalinowych na rzecz zeroemisyjnych. Ford do 2026 roku ma w planie rozwój linii technologicznej, która umożliwi produkcję 600 tys. samochodów elektrycznych rocznie. Na początku roku 2023 Kia zapowiedziała, że jest w trakcie projektowania aż 14 modeli aut elektrycznych, które będą stanowiły nową gamę oferowanych samochodów od 2027 roku. Marki wchodzące w skład grupy Volkswagen zdecydowały o zakończeniu produkcji aut kompaktowych, a Volkswagen sukcesywnie modyfikuje kultowe modele spalinowe ich elektrycznymi wariantami, bez wielkich zmian stylistycznych. Wśród marek premium, aktualnie Volvo oferuje wyłącznie Hybrydy, które za niedługo zastąpi gama 100% elektrycznych samochodów. Audi z sukcesami wprowadza kolejne wersje popularnych modeli zasilane silnikiem elektrycznym tworząc linię e-tron. Porsche natomiast poza elektryfikacją floty pracuje nad rozwojem samochodów napędzanych e-paliwem. Jako jedyny na rynku prowadzi intensywną pracę związaną z produkcją paliw syntetycznych. W przypadku koncernu Stellantis 100% elektryfikacja dostępnej w sprzedaży gamy modelowej rozpocznie się od marki DS, która już w 2024 roku nie będzie oferowała wyłącznie modele elektryczne, a od 2027 roku dołączy do niej Alfa Romeo i Fiat.
Wśród głównych zagrożeń, jakie dostrzegają producenci samochodów, jest czas i czynniki zewnętrzne związane z rozwojem infrastruktury ładowania. Nie chodzi jedynie o budowę stacji, ale również o globalną, krajową transformację sieci energetycznej i warunków przesyłowych, które umożliwią obsługę nowo powstających punktów.
- Wielkim wyzwaniem będzie również budowa sieci ładowania dla pojazdów ciężarowych, bo tu niezbędne są stacje ładowania o bardzo dużej mocy. A ponieważ transport towarów jest kluczowy dla gospodarek krajów europejskich, sieć ładowania dla samochodów ciężarowych musi działać bez zarzutu - podkreślił Jakub Fryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
Branża motoryzacyjna w pełni przyczynia się do osiągnięcia celu, jakim jest Europa neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla w 2050 roku, jednak biorąc pod uwagę zmienność i niepewność warunków geopolitycznych, których od kilku lat doświadczamy, każda regulacja wykraczająca poza tę dekadę jest przedwczesna. W miejsce przyjętych przez PE dalekosiężnych propozycji należałoby dokonać rewizji celów w połowie drogi, aby zweryfikować i zdefiniować cele na okres po 2030 r - powiedział Oliver Zepse, prezes zarządu BMW oraz prezes Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA).
Ostatnie zapowiedzi KE w związku z elektryfikacją rynku motoryzacyjnego wzbudza wiele kontrowersji, jednakowo wśród samych producentów, firm z sektora świadczącego usługi m.in. na rzecz branży motoryzacyjnej w końcu organizacji, zarówno rządowych, jak i środowiskowych, które podnoszą alarm. Powód? Krytyczny poziom surowców wykorzystywanych do produkcji baterii dla samochodów elektrycznych jest faktem i nie pokryje zapotrzebowania produkcyjnego, w takim wymiarze, aby kondycja branży za kilka lat utrzymała się na tym samym poziomie co teraz, bądź jeszcze sprzed pandemii.
Na łamach Nature Communication niedawno miała miejsce publikacja artykułu naukowego zespołu inżynierów Cornell University, w którym wyliczono zapotrzebowanie na metale krytyczne w oparciu o scenariusze rozwoju branży samochodów elektrycznych.
Więcej na temat Kryzysu w sektorze produkcyjnym i wydobywczym dowiesz się na Superauto.pl