Test: Lexus NX 450h+ E-Four Omotenashi to japońska perfekcja w klasie premium
Premium to nie przelewki – tutaj SUV musi dawać radę w każdych okolicznościach. Niemcy i Skandynawowie próbują zadowolić wszystkich naraz, często gubiąc po drodze to, co najważniejsze. Lexus NX 450h+ Omotenashi idzie własną drogą: nie stara się być wszystkim dla wszystkich, za to w tym, co robi, jest absolutnie perfekcyjny. I właśnie dlatego jest to samochód dla mnie.
Z testu dowiesz się o:
Choć premium w Polsce kojarzy się głównie z niemieckimi markami, rzeczywistość rynkowa zaskakuje. To nie BMW ani Mercedes, lecz Volvo XC60 i Lexus NX niepodzielnie rządzą w tym segmencie, zostawiając Audi Q5 i spółkę na dalszych pozycjach. Lexus od lat buduje swoją pozycję na solidnych fundamentach: legendarnej niezawodności, sprawdzonej technologii hybrydowej i designie, który nie pozostawia obojętnym. Przyznać muszę, że jako zagorzały sympatyk marki od blisko dwudziestu lat patrzyłem na ten model z mieszaniną entuzjazmu i niepewności. Niepotrzebnie – Japończycy znów stanęli na wysokości zadania. Po setkach aut przez moje ręce wreszcie trafiłem na samochód, który bez zastrzeżeń nazwę swoim wyborem. Czym Lexus NX 450h+ Omotenashi zdobył moje serce?
Sprzedażowy fenomen Lexusa w Polsce i Europie
Liczby nie kłamią. Lexus sprzedał w 2025 roku w Europie ponad 85 tysięcy aut, z czego blisko 15 tysięcy trafiło do polskich klientów. Absolutnym hitem sprzedażowym był NX – ponad 25 tysięcy egzemplarzy w Europie i niemal 6 tysięcy w Polsce. Od 2014 roku marka zdołała nad Wisłą uplasować ponad 30 tysięcy egzemplarzy NX-a obu generacji, przy czym zdecydowana większość – 83% – to hybrydy. Dobra passa trwa w najlepsze. W ciągu zaledwie dwóch pierwszych miesięcy 2026 roku Lexus zdobył 12,4% udziału w krajowym rynku premium, rejestrując 2425 samochodów. Model NX z 1099 sprzedanymi egzemplarzami odpowiada za 18,6% segmentu D-SUV Premium. Wśród prywatnych nabywców japońska marka nie ma sobie równych – jej udział wynosi imponujące 25,3%.

Design Lexusa NX to wizytówka japońskiej filozofii projektowania
Od stylistyki uciec się nie da – i dobrze, bo jest na co patrzeć. Lexus NX to wizytówka japońskiego podejścia do designu: ekspresyjne linie, głębokie przetłoczenia i kultowy grill w kształcie klepsydry, który od lat wzbudza skrajne emocje. Ja należę do jego zwolenników. Odświeżona odsłona przyniosła integrację świateł do jazdy dziennej w kształcie litery L z reflektorami głównymi Matrix LED, upodabniając NX-a do flagowego RX-a. Choć druga generacja ma już za sobą premierę z 2021 roku, nie straciła ani krzty aktualności. Ewolucja zamiast rewolucji – tak można podsumować podejście Lexusa. Efekt widać w dynamicznej sylwetce z wyraźnymi przetłoczeniami i tylnych lampach z charakterystyczną literą L, połączonych podświetlaną blendą. W tym modelu marka po raz pierwszy zrezygnowała ze znaczka na klapie bagażnika na rzecz pełnej nazwy LEXUS – trend, który szybko przeniknął do pozostałych modeli. Dodatkowego charakteru nadają opcjonalny lakier Sonic Titanium (5000 zł), lśniący szampanem szczególnie przy zachodnim słońcu, oraz seryjne 20-calowe alufelgi z przeszlifowaniem i oponami Run Flat 235/50, dostępne w wersji Omotenashi.

Lexus NX 2026 450h+ – dane techniczne. Czasem mniej znaczy więcej
Pokrewieństwo z Toyotą RAV4 to żaden sekret – Lexus NX wyrósł z tej samej platformy TNGA-K i dzieli z japońskim krewniakiem rozstaw osi 2,69 m. Własny charakter zaznacza jednak nadwoziem: 4,66 m długości to o 6 cm więcej niż RAV4, ale wciąż mniej niż większość rywali oscylujących w okolicach 4,72–4,75 m. I tu spotyka Nas pierwsza niespodzianka – mimo skromniejszych gabarytów i napędu plug-in hybrid NX oferuje aż 545 litrów pojemności bagażnika, który jest starannie wykończony, praktycznie zorganizowany i kryje pod podłogą schowek na akcesoria do ładowania. Klapa otwiera się elektrycznie i bezdotykowo, kanapa składa w proporcjach 40/60, choć po złożeniu tworzy się niewielki próg. Prześwit na poziomie 195 mm dodaje pewności w różnych warunkach, a ładowność sięga od 490 do 550 kg w zależności od wersji.

Lexus NX 2026 Omotenashi – kabina. Spokój i elegancja prosto z Japonii
Wchodzimy do środka. W teście Lexusa LBX zachwycałem się jakością kabiny i przemyślaną ergonomią – czy NX, stojący dwa segmenty wyżej, dotrzymuje mu kroku? Bez wahania: tak. Kokpit zaprojektowano według filozofii Tazuna, zainaugurowanej właśnie w tej generacji NX-a. Koncepcja ta czerpie z japońskiej idei harmonii między jeźdźcem a wierzchowcem – kierowca ma czuć się z autem jak jedno. To nie tylko kwestia szlachetnych materiałów, ale też intuicyjnej obsługi i codziennej wygody. Efekt jest wyczuwalny. Na desce rozdzielczej dominuje 14-calowy ekran infotainment, a zegary zastępuje 7-calowy wyświetlacz cyfrowy. Ważny szczegół: kluczowe funkcje pojazdu obsługują tu fizyczne przyciski i pokrętła, nie dotykowe panele. Dowód na to, że nowoczesność i wygoda użytkowania mogą iść ze sobą w parze.

Porządna jakość i wzorowa ergonomia, która zawstydza Niemców
Koncepcja Tazuna to nie tylko hasło marketingowe – w praktyce przekłada się na kabinę, w której od razu czuję się jak u siebie. Ergonomia Lexusa NX wyznacza standard, przy którym niemieccy rywale i Volvo wypadają blado. Obsługa poszczególnych funkcji jest przemyślana i logiczna, choć wymaga krótkiego okresu adaptacji. Imponujący 14-calowy ekran infotainment jest zwrócony w stronę kierowcy, co eliminuje konieczność odrywania się od oparcia. Responsywny, z czytelnymi grafikami i logicznie zbudowanym menu, sprawnie współpracuje ze smartfonem przez bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto. Skróty do kluczowych funkcji są dobrze opisane i wyposażone w duże ikony. Przycisk Home? Początkowo mi go brakowało, ale szybko okazało się, że jest zbędny.
Prawdziwym gamechangerem są pokrętła klimatyzacji zintegrowane z powierzchnią ekranu. Stylowe, wygodne i nowoczesne – wzór godny naśladowania przez całą niemiecką konkurencję. Fizyczne pokrętło głośności z przyjemnym oporem, duże pokrętło trybów jazdy pod prawą ręką i elektryczne klamki obsługiwane kciukiem to kolejne przykłady funkcjonalnego myślenia o detalach. Panele dotykowe na kierownicy do obsługi head-upu i zegarów są z początku nieoczywiste – brak oznaczeń wymaga chwili nauki – ale bardzo szybko stają się odruchem. Lexus udowadnia, że nowoczesność i ergonomia mogą iść ramię w ramię.

Jakość materiałów to jeden z tych obszarów, w których Lexus od lat nie zawodzi – i NX nie jest wyjątkiem. Filozofia Tazuna przekłada się tu na miękkie, starannie spasowane materiały dosłownie wszędzie tam, gdzie sięgniemy. Czarne tworzywo na desce rozdzielczej jest bez zarzutu jakościowo, choć można by pomarzyć o delikatnym drewnianym akcencie przed pasażerem. Zamiast tego mamy czystą, spójną formę – i to też ma swój urok. Drewno pojawia się na drzwiach jako subtelne wstawki przy głośnikach systemu Mark Levinson, standardowego w wersji Omotenashi.
Dwukolorowe wnętrze z białą skórą Tahara to strzał w dziesiątkę – miękką, szlachetną w dotyku i pięknie prezentującą się na fotelach, konsoli, drzwiach i podłokietnikach. Wszędzie tam, gdzie możemy oprzeć kolana, czeka nas miękkie wykończenie. Dwie rzeczy nieco psują obraz: fortepianowa czerń przy ekranie to jedyne miejsce ze słabszym spasowaniem, a szorstki plastik na dolnym ramieniu kierownicy od razu prosiłby się o wymianę. Na plus wraca natomiast oświetlenie ambientowe – stonowane, białe i bezbłędnie rozplanowane. Oświetla dokładnie to, co trzeba, nie więcej. Końcowa ocena wykończenia wnętrza: 5-.
Mniejszy rozstaw osi nie oznacza kompromisów – Lexus NX zaskakuje przestronnością
Mniejszy od rywali rozstaw osi mógłby sugerować ciaśniejszą kabinę – nic bardziej mylnego. Z przodu NX oferuje przestrzeń, której nie powstydziłby się niejeden większy SUV. Fotele z perforowanej półanilinowej skóry Tahara w kolorze kości słoniowej są wygodne i przyzwoicie wyprofilowane, z elektryczną regulacją, pamięcią ustawień dla kierowcy, wentylacją i podgrzewaniem. Nie biją rekordów w swojej klasie – Volvo i Mercedes mają tu przewagę – ale na długim dystansie nie zawodzą. Lepszego wyprofilowania szukajmy w wersji F Sport. Podgrzewana, trójramienna kierownica z grubym wieńcem, manetkami i elektryczną regulacją dopełnia komfortowego zestawu.Funkcjonalnością NX również nie rozczarowuje. Podłokietnik środkowy z pojemnym schowkiem otwiera się obustronnie, cupholdery są obszerne i dobrze zlokalizowane, a kieszenie drzwiowe przyjmą półtoralitrową butelkę bez problemu. Faworytem jest jednak ukryty schowek pod ładowarką indukcyjną, gdzie czekają dwa porty USB-C i gniazdko 12V. Półkę można wsunąć pod deskę rozdzielczą nawet przy ładującym się telefonie, zachowując do niego pełny dostęp. Proste i genialne zarazem.

Najwięcej wątpliwości budziły warunki podróżowania w drugim rzędzie – głównie ze względu na relatywnie krótki rozstaw osi. W praktyce jednak okazuje się, że ilość miejsca na nogi nie odbiega od tego, co oferują niemieccy konkurenci czy modele Volvo. To może nie lider segmentu pod względem przestronności, ale o jakimkolwiek dyskomforcie nie ma mowy. Na tylnej kanapie podróżuje się wygodnie – jest ona dobrze wyprofilowana i pozwala na regulację kąta nachylenia oparcia. Na pokładzie nie zabrakło także praktycznych udogodnień: osobnych nawiewów, dwóch portów USB-C, podłokietnika czy podgrzewanych skrajnych miejsc. Pewien niedosyt może budzić brak trzeciej strefy klimatyzacji – tym bardziej że nie przewidziano jej nawet na liście opcji. Mimo to Lexus NX udowadnia, że przy odpowiednim podejściu można bardzo efektywnie wykorzystać przestrzeń, nawet przy krótszym rozstawie osi. Na plus wypadają również pojemne kieszenie w oparciach przednich foteli oraz fakt, że panoramiczny dach nie wpływa negatywnie na ilość miejsca nad głowami pasażerów.

Lexus NX 450h+ w wersji Omotenashi stawia na bogate wyposażenie, ale paru elementów zabrakło
Jak przystało na segment premium, możemy liczyć na naprawdę bogate wyposażenie, choć do ideału zabrakło dosłownie paru elementów.
| Kategoria | Elementy wyposażenia |
|---|---|
| Stylistyka i Wygląd Zewnętrzny | Obręcze kół ze stopów lekkich 20” przeszlifowane |
| Przyciemniane szyby tylnej części nadwozia | |
| Lusterko zewnętrzne elektrochromatyczne automatycznie składane, podgrzewane i ułatwiające cofanie | |
| Wnętrze i Komfort | Tapicerka ze skóry gładkiej (perforowana, elementy syntetyczne) |
| Wykończenie wnętrza ze wstawkami drewnianymi Open Pore | |
| Podgrzewane i wentylowane fotele przednie | |
| Podgrzewane tylne boczne fotele | |
| Elektryczna regulacja przednich siedzeń (D+P: 8 kierunków) | |
| 4-kierunkowe podparcie lędźwiowe fotela kierowcy | |
| Elektryczna regulacja wysokości i wysunięcia kierownicy | |
| Kierownica wykończona skórą gładką z dotykowymi przyciskami | |
| Oświetlenie ambient 64-kolorowe | |
| Dwustrefowa automatyczna klimatyzacja z jonizatorem Nanoe X | |
| Lusterko wewnętrzne wsteczne elektrochromatyczne | |
| Multimedia i Technologia | 14-calowy dotykowy wyświetlacz systemu infotainment z nawigacją |
| System audio Mark Levinson z 17 głośnikami | |
| Kolorowy 10” projektor Head-Up Display (HUD) | |
| Wyświetlacz cyfrowy kierowcy 7” w wysokiej rozdzielczości | |
| Bezprzewodowy Apple CarPlay / Android Auto | |
| Bezprzewodowa ładowarka indukcyjna do smartfonów | |
| Elektrycznie otwierana i zamykana pokrywa bagażnika, sterowana ruchem nogi | |
| Oświetlenie i Widoczność | Reflektory przednie Quad LED + spryskiwacze + doświetlanie zakrętów |
| Dynamiczne adaptacyjne światła drogowe (AHS) | |
| Czujnik zmierzchu | |
| Bezpieczeństwo i Systemy (ADAS) | Pakiet systemów bezpieczeństwa Lexus Safety System + 3.0 |
| Autonomiczne parkowanie Lexus Teammate z funkcją pamięci | |
| Asystent wyprzedzania na drogach szybkiego ruchu (LCA) | |
| System ostrzegania o ruchu poprzecznym z przodu (FCTA) i z tyłu (RCTA) | |
| Monitorowanie martwego pola (BSM) | |
| Safe Exit Assist (SEA) - ostrzeganie przed otwarciem drzwi | |
| Czujniki parkowania z funkcją samoczynnego hamowania (ICS) | |
| System kamer 360° |
W gamie opcji Lexus NX wybór jest zaskakująco ograniczony – w praktyce sprowadza się do lakieru Sonic Titanium (5000 zł) oraz panoramicznego dachu (8000 zł). Na plus warto odnotować bogate zaplecze multimedialne: w kabinie znajdziemy aż sześć portów USB, z czego pięć to nowoczesne USB-C. Z drugiej strony, na liście wyposażenia próżno szukać takich elementów jak trzystrefowa klimatyzacja, podgrzewana przednia szyba czy funkcja masażu w przednich fotelach.
Bardzo dobre wrażenie robi natomiast system kamer 360°, który oferuje wysoką jakość obrazu oraz precyzyjne wskazania odległości z czujników parkowania. Na uznanie zasługuje także nagłośnienie Mark Levinson – brzmi czysto, dynamicznie i z rozmachem, choć momentami może wydawać się nieco zbyt basowe. To poziom bardzo zbliżony do zestawu Bowers & Wilkins znanego z modelu Volvo XC60.
Lexus NX 2026 450h+ E-FOUR – układ napędowy. Spokój na co dzień, emocje na żądanie
Lexus konsekwentnie buduje swoją reputację na niezawodnych napędach hybrydowych i nowa generacja NX nie jest wyjątkiem. Tym razem jednak marka idzie o krok dalej – po raz pierwszy w tej rodzinie pojawia się wariant plug-in hybrid, który dotychczas był niedostępny. Pod maską nie ma rewolucji, lecz sprawdzona ewolucja. Wolnossący silnik benzynowy 2.5 l generujący 147 KM współpracuje z dwoma jednostkami elektrycznymi – przednią o mocy 182 KM i tylną dysponującą 54 KM. Całość tworzy zgrany zespół o łącznej mocy systemowej 292 KM, a moment napędowy trafia na obie osie za pośrednictwem bezstopniowej przekładni e-CVT. Wyniki? Przekonujące. Zero do stu kilometrów na godzinę w 6,4 sekundy i prędkość maksymalna sięgająca 200 km/h to liczby, które trudno kojarzyć z samochodem nastawionym przede wszystkim na oszczędność.

Inżynierowie Lexusa postawili na rozwiązanie eleganckie w swojej prostocie – tylną oś w NX 450h+ napędza dedykowany silnik elektryczny, co pozwoliło wyeliminować wał napędowy i dyferencjał. Konstrukcja jest tym samym lżejsza, a serwisowanie tańsze. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że system E-FOUR nie gra w tej samej lidze co Audi quattro czy Terrain Response z Range Rovera Velara – w naprawdę wymagających warunkach różnica jest odczuwalna. Na asfaltowych drogach, gdzie NX spędza zdecydowaną większość swojego życia, nie ma jednak powodów do narzekań. Samochód pewnie i spokojnie rusza z miejsca, przyspiesza płynnie, liniowo i bez niespodzianek. Tryb dynamiczny zmienia jednak nieco charakter auta – akceleracja staje się bardziej natychmiastowa i potrafi zaskoczyć nawet sceptycznie nastawionego pasażera. Lexus nigdy nie aspirował do miana sportowego SUV-a i nie zamierza tego zmieniać. Gdy jednak okoliczności wymagają zdecydowanej odpowiedzi na wciśnięcie pedału gazu, NX nie pozostaje dłużny. Przy gwałtownym przyspieszaniu do wnętrza przedostaje się charakterystyczny dźwięk pracującego układu napędowego, lecz podczas spokojnej jazdy panuje cisza, którą ta marka od lat czyni swoim znakiem rozpoznawczym.
Lexus NX 2026 450h+ E-FOUR – spalanie. Miał pobić konkurencję – i rzeczywiście to robi
Od japońskiej hybrydy plug-in trudno oczekiwać czegoś innego niż wzorowej oszczędności – i NX 450h+ spełnia te oczekiwania z nawiązką. Nawet przy całkowicie rozładowanych bateriach średnie zużycie paliwa utrzymuje się na poziomie 6,5–7 l/100 km, co oznacza przewagę rzędu 1,5 litra nad bezpośrednimi rywalami – Audi Q5 55 TFSI e, Mercedesem GLC 300 e czy Volvo XC60 T8 eAWD. W miejskim ruchu NX potrafi zmieścić się w granicach 5,5–6 l/100 km, na drogach pozamiejskich wynik rośnie do 6–6,5 l/100 km. Prawdziwym testem charakteru jest jednak autostrada – przy prędkości 140 km/h Lexus potrzebuje zaledwie 8,5 l/100 km, podczas gdy konkurenci w podobnych warunkach sięgają zwykle po około 10 litrów. To różnica, która po dłuższej trasie przekłada się na realne oszczędności. Zbiornik o pojemności 55 litrów zapewnia zasięg przekraczający 700 km na jednym tankowaniu. Co istotne, po wyczerpaniu akumulatora samochód nie traci charakteru – przełącza się w tryb klasycznej hybrydy, zachowując przy tym odpowiedni zapas mocy i energii elektrycznej.

Przedstawione wyniki można jednak jeszcze poprawić – w końcu NX 450h+ to pełnoprawna hybryda plug-in z akumulatorem o pojemności 18,1 kWh. Producent deklaruje zasięg elektryczny na poziomie 66–93 km i są to wartości jak najbardziej osiągalne w praktyce. Przy regularnym korzystaniu z ładowania zużycie paliwa podczas jazdy miejskiej i podmiejskiej spokojnie spada do 2–3 l/100 km. Użytkownicy Autocentrum.pl potwierdzają tę tendencję – średnia z czterech raportów przy regularnym ładowaniu wynosi 4,1 l/100 km. Ładowanie odbywa się wyłącznie prądem zmiennym AC z mocą do 6,6 kW. Brak obsługi szybkiego ładowania DC bywa krytykowany, lecz w przypadku PHEV-ów jest to zarzut nieco na wyrost – tego rodzaju auta ładuje się przede wszystkim z wallboxa lub stacjonarnych punktów ładowania, a ekonomika szybkiego ładowania po prostu nie przemawia na korzyść takiego rozwiązania.
Jazda Lexusem NX relaksuje w każdych warunkach
Lexus NX 450h+ to samochód, który podróżowanie zamienia w przyjemność – niezależnie od okoliczności. Czy to spokojne trasy podmiejskie, mozolne pełzanie w miejskich korkach, czy długa podróż autostradą – Lexus konsekwentnie stawia na komfort. Zawieszenie jest sprężyste, lecz wyraźnie nastawione na pochłanianie nierówności, a nie sportowe wrażenia, i z tego zadania wywiązuje się bardzo dobrze.
Pewnym kompromisem są 20-calowe felgi z oponami Run Flat – większe ubytki w nawierzchni czy studzienki potrafią od czasu do czasu przypomnieć o sobie. Lexus jednak poszedł tu pod prąd dominującym trendom i mimo dużych obręczy zachował rozsądny profil opony 235/50, co wyraźnie łagodzi skutki kontaktu z rozbitą nawierzchnią – szczególnie wiosną, gdy drogi po zimie bywają w opłakanym stanie.

Wyciszenie kabiny do prędkości około 120–130 km/h stoi na solidnym poziomie. Powyżej tej granicy niemiecka konkurencja i Volvo zyskują przewagę, choć poziom hałasu w kabinie wciąż pozostaje daleki od uciążliwego. W porównaniu z Toyotą RAV4 różnica jest zauważalna i wypada na korzyść Lexusa. Systemy bezpieczeństwa działają dyskretnie, nie narzucając się kierowcy. Układ rozpoznawania znaków drogowych można szybko wyciszyć dedykowanym skrótem na ekranie centralnym – drobiazg, który w codziennej jeździe robi różnicę. Lexus nie aspiruje do roli sportowego SUV-a i nie próbuje udawać Audi Q5 ani BMW X3 na krętych drogach. Oferuje za to stabilność, przewidywalność i układ kierowniczy, który łączy odpowiednią precyzję z lekkością – co doceni się zarówno na trasie, jak i podczas parkowania w ciasnym centrum miasta.
Lexus NX 2026 450h+ Omotenashi – cena. W katalogu drogo, w rzeczywistości zaskakująco przystępnie
Topowe hybrydy plug-in klasy premium to wydatek rzędu 400 tysięcy złotych – i Lexus NX nie jest tu wyjątkiem, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Katalogowa cena wersji Omotenashi wynosi 372 900 zł, a po doliczeniu opcji rośnie do 385 900 zł. Brzmi znajomo i konkurencyjnie, lecz to dopiero połowa historii. Po bliższym przyjrzeniu się cennikowi obraz zmienia się diametralnie. Aktualnie obowiązująca promocja obniża cenę wersji Omotenashi do 312 900 zł – a to już poziom wyraźnie niższy niż u bezpośredniej konkurencji. Jeszcze bardziej intrygująco wygląda oferta wersji Prestige z napędem PHEV, która w bogatym standardowym wyposażeniu jest dostępna za 259 700 zł. To pułap cenowy kojarzony raczej z markami popularnymi – Renault Rafale czy Volkswagenem Tayronem – nie z japońskim SUV-em premium. Do tego Lexus oferuje gwarancję fabryczną na 3 lata lub 100 000 km, a na układ hybrydowy aż 5 lat lub 100 000 km. Miłośnicy klasycznej hybrydy mogą natomiast sięgnąć po wariant 350h o mocy 200 KM, którego ceny startują od 209 900 zł w konfiguracji Elegance.
Lexus NX 2026 vs Mercedes GLC 2026
Na szczycie cenowego rankingu plasuje się Mercedes GLC 300 e 4MATIC – w porównywalnej konfiguracji jego cena sięga 431 425 zł. Za tę kwotę nabywca otrzymuje najmocniejszy silnik w zestawieniu – 313 KM – oraz najwyższy poziom komfortu jazdy, przewyższający nawet Lexusa. Stuttgart kusi też możliwością ładowania prądem stałym DC z mocą do 60 kW, bogatą listą płatnych opcji, w tym masażem foteli i zawieszeniem pneumatycznym, a także największym deklarowanym zasięgiem elektrycznym wynoszącym 127 km. Jednak cena robi swoje – i trudno nie zauważyć, że GLC w kilku istotnych kwestiach pozostaje w tyle. Osiągi są najskromniejsze z całej trójki: sprint do setki zajmuje 6,7 s. Bagażnik o pojemności 470 litrów również nie imponuje na tle rosnących oczekiwań w tym segmencie. Mercedes to wybór dla tych, którzy stawiają komfort i prestiż ponad wszystko – pod warunkiem, że budżet na to pozwala.
Lexus NX 2026 vs Volvo XC60 2026
Porównywalne Volvo XC60 T6 eAWD w wersji Ultra wyceniono na 356 695 zł. To najmocniejszy uczestnik tego zestawienia – 335 KM i sprint do setki w zaledwie 5,7 s plasują szwedzkiego SUV-a na pozycji lidera pod względem osiągów. Do zalet dochodzi jeszcze starannie wykończona kabina i wysoki poziom komfortu jazdy, które od lat stanowią wizytówkę tej marki. Są jednak aspekty, które mogą ostudzić entuzjazm. XC60 to konstrukcja zakorzeniona jeszcze w 2017 roku – i mimo kolejnych modernizacji wiek platformy bywa odczuwalny. Bagażnik o pojemności 468 litrów jest nieco mniejszy niż w Lexusie, obsługa systemu infotainment wymaga przyzwyczajenia, a deklarowany zasięg elektryczny wynoszący 77 km jest najniższy w tym gronie. Volvo to propozycja dla tych, którzy cenią dynamikę i skandynawski minimalizm – choć nie bez pewnych kompromisów.
Lexus NX 2026 vs Audi Q5 2026
Podobnie skonfigurowane Audi Q5 e-hybrid quattro 220 kW S Tronic wyceniono na 373 130 zł. Na papierze Niemiec prezentuje się imponująco – 299 KM, sprint do setki w 6,2 s, prędkość maksymalna 250 km/h i zbliżony do Lexusa zasięg elektryczny wynoszący 91 km. Do tego lepsze właściwości jezdne i szeroka paleta płatnych opcji, takich jak trzecia strefa klimatyzacji, podgrzewana przednia szyba czy zawieszenie pneumatyczne.
Jednak zestawienie to nie jest jednostronne. Lexus odpowiada niższym spalaniem i historycznie lepszą niezawodnością – a to argumenty, które w dłuższej perspektywie mówią same za siebie. Audi traci również wyraźnie pod względem przestrzeni bagażowej – 438 litrów to rezultat znacznie skromniejszy niż w japońskim rywalu. Krótszy okres gwarancji, wynoszący 2 lata bez limitu kilometrów, to kolejny punkt, w którym Q5 wypada mniej korzystnie na tle NX.
Podsumowanie
Lexus NX 450h+ w wersji Omotenashi to samochód, który realizuje swoją misję bez zbędnych kompromisów – oferuje komfort, spokój ducha i bezproblemową codzienną eksploatację. Nie jest rekordzistą w żadnej pojedynczej kategorii, lecz tam, gdzie niemiecka konkurencja błyszczy, Lexus po prostu solidnie dowozi. A tam, gdzie rywale z Niemiec wykazują słabości – w ergonomii, funkcjonalności, jakości wykończenia, niezawodności czy ekonomice użytkowania – japoński SUV pozostaje dobry lub bardzo dobry. Dziesiątki tysięcy polskich nabywców, którzy postawili na ten model, najwyraźniej dostrzega to od lat – i trudno uznać ich wybór za przypadkowy. NX to dopracowana konstrukcja, która nie męczy awariami, nie nadwyręża portfela i zapewnia wysoki komfort niezależnie od warunków. To jednak nie jedyna zaleta, która przekonuje do zakupu. Lexus ujmuje przede wszystkim przemyśleniem każdego detalu – umiejętnie łączy nowoczesny charakter z klasycznymi rozwiązaniami, nie tracąc przy tym ani na chwilę statusu produktu premium.