Relacja: Wystawa Ikony Motoryzacji - zdecydowanie warto!
Do 25 lutego w Warszawie możemy podziwiać wyjątkową wystawę pt. Ikony motoryzacji. Świetnie oddaje ją hasło przewodnie "100 pojazdów za 100 milionów złotych". To prawdziwa uczta dla każdego fana motoryzacji!
Z artykułu dowiesz się o:
Samochody często wywołują ekscytację, uchodzą za obiekty pożądania i budzą zachwyt. Oczywiście dotyczy to w szczególności klasycznych i ekskluzywnych samochodów. Każdy petrolhead, gdy tylko usłyszy słowo "Ikona motoryzacji", czuje szybsze bicie serca. Są takie samochody, które na stałe zapisały się na kartach historii zarówno starej jak i współczesnej motoryzacji, stanowiąc niejako ikony popkultury lub kamienie milowe. Zwykle jednak zobaczenie wielu ikon w jednym miejscu jest trudne. Nam się to udało dzięki wystawie "Ikony Motoryzacji" na Stadionie Narodowym w Warszawie. Obecność niektórych samochodów nas zaskoczyła.

100 pojazdów za 100 milionów złotych
Właśnie tak brzmi hasło przewodnie wystawy "Ikony motoryzacji". Centrum wystawy stanowiły klasyki z Europy i Japonii, w tym kultowy Mercedes 190E Evo o mocy 232 KM (zasłynął z sukcesów w wyścigach DTM), jedno z najsłynniejszych aut sportowych w historii w postaci czerwonego Ferrari F40 czy ikony japońskiej motoryzacji w postaci Hondy NSX oraz Nissana Skyline R34, który zasłynął z udziału w serii filmów "Szybcy i Wściekli".

Sekcja filmowa - poczujemy się jak na planie filmowym
Oczywiście na pierwszym planie w sekcji filmowej gościł słynny Dodge Charger R/T, którym w I części "Szybkich i Wściekłych" ścigał się Dominic Toretto w finałowej scenie. Obok niego znalazł się znany również z I części biały Volkswagen Jetta. Obok dostrzegliśmy czarne Porsche 911 964 z filmu "Bad Boys", a tuż obok BMW Z8 Jamesa Bonda z filmu "Świat to za mało". Łezka w oku zakręciła się także przy BMW M3 GTR E46, które znamy z gry Need for Speed Most Wanted oraz przy białym Peugeocie 406 z filmu "Taxi". Uwagę zwrócił także świecący z daleka DMC DeLorean "Wehikuł Czasu" z filmu "Powrót do przyszłości". Z klasyków mieliśmy też Chevroleta Corvette C1 kojarzonego z Marilyn Monroe oraz Daimlera X358 Super Eight królowej Elżbiety II.


Brytyjskie, włoskie i amerykańskie klasyki
Powróćmy jeszcze do strefy klasyków, gdyż tam było co oglądać. Uwagę przykuły amerykańskie klasyki w postaci Dodge'a Vipera czy wojskowego Hummera H1, a także włoskie w postaci De Tomaso Pantery czy... Fiata 126p. Dostrzegliśmy tam też kilka brytyjskich perełek w postaci Jaguara E-Type'a czy Astona Martina Lagondy z charakterystycznym klinowatym nadwoziem.

Strefa supersamochodów - było na co popatrzeć
Na uwagę zasługuje także sekcja supersamochodów, gdzie gościły m.in. McLaren 720S Spider, Aston Martin DBS, Maserati MC20, Lamborghini Huracan czy Mercedesy SLS AMG (powstawał w latach 2010-2014) oraz jego następca w postaci modelu AMG GT (od 2014 do 2023 roku), Ford GT Carbon Series z 2022 roku z 3.5-litrowym V6 EcoBoost biturbo o mocy 600 KM, Porsche 911 w różnycł h wersjach, (np. Speedster), hybrydowe Ferrari SF90 Spider o mocy okrągłych 1000 KM czy Chevrolet Corvette C8 (pierwszy z centralnie umieszczonym silnikiem, na rynku od 2020 r.).

Największe zaskoczenie wystawy
Wspomnieliśmy na wstępie o zaskoczeniach. Największym okazał się amerykański hipercar Hennessey Venom F5, który trafił do produkcji w 2020 roku. Z 24 wyprodukowanych egzemplarzy tylko jeden trafił do Europy... i znalazł się właśnie na wystawie w Warszawie. Samochód ma 6.6-litrowe V8 biturbo o mocy 1817 KM i rozpędza się do 437 km/h!. Jego głównymi rywalami są Bugatti Chiron oraz Koenigsegg Jesko. Samochód kosztuje około 11-12 milionów złotych.

Kolejne niespodzianki
Oczywiście to nie była jedyna niespodzianka tej wystawy. Z kolejnych warto wspomnieć o Fiacie Multipli, który nosi łatkę jednego z najbrzydszych samochodów w historii, choć obiektywnie patrząc dał się poznać jako tani w eksploatacji i dobry samochód dla 6 osób. Zaskoczył nas także Aston Martin Cygnet, czyli najmniejszy model w historii tej marki, spokrewniony z Toyotą iQ. Produkowano go od 2011 do 2013 r. i mierzył nieco ponad 3 m długości. Wśród brytyjskich aut zagościł także Rolls-Royce Wraith, co nas poniekąd zaskoczyło, gdyż spodziewalibyśmy się raczej starszego modelu. Jednym z najstarszych aut wystawy było Bugatti z 1927 roku.

Trochę motorsportu i jeszcze więcej motoryzacyjnych perełek
W sekcji poświęconej motorsportowi ciekawostkę stanowił bolid startujący w wyścigach długodystansowych LMP2 polskiej firmy Inter Europol. Z rajdowych klasyków mieliśmy m.in. kultowe Audi Quattro z lat 80-tych, Subaru Imprezę WRX STI z lat 90-tych czy Mitsubishi Lancera EVO IX.

Idąc dalej dostrzegliśmy kolejne rajdowe klasyki w postaci Forda Escorta RS Cosworth, Lancii Delty HF Integrale Evoluzione, Lancii Stratos czy Toyoty Corolli AE86. Obok mieliśmy lekkie brytyjskie zabawki w postaci Caterhama 7, Ariela Atom czy Morgana 3 Wheeler. Spośród wspomnianych aut wyróżniało się w szczególności żółte Lamborghini Murcielago, które kojarzyć możemy z serią gier Need for Speed.

Podsumowanie
Możemy śmiało stwierdzić, że wystawa "Ikony motoryzacji" w Warszawie to punkt obowiązkowy dla każdego fana motoryzacji. Godzina podziwiania najsłynniejszych i najbardziej ekscytujących samochodów przeleciała dosłownie niczym sekunda. Najlepszym naszym podsumowaniem będzie wytypowanie 5 najciekawszych samochodów wystawy. Pierwsze miejsce należy do... Ferrari F40, 2. do Mercedesa 190E Evo, 3. do Dodge'a Chargera R/T, 4. do Chevroleta Corvette C1, zaś 5. do Porsche 911. Największą niespodziankę stanowił natomiast Hennessey Venom F5.

Wystawa trwa do 25 lutego, w godzinach od 11 do 19 (w piątki od 11 do 20). Bilet normalny kosztuje 65 zł (w weekendy 75 zł), ulgowy 55 zł (w weekendy 65 zł), rodzinny 210 zł (w weekendy 250 zł, upoważnia do wejścia na wystawę dwóch osób dorosłych i do trójki dzieci), a osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności wraz z opiekunem wchodzą za darmo.