Test nowego Jeepa Compassa 4xe 2026. Czy elektryczny SUV może być prawdziwym off-roaderem?
Współczesne crossovery zazwyczaj kończą swoje off-roadowe ambicje na pokonywaniu wysokich krawężników pod miejskimi kawiarniami. Trzecia generacja Jeepa Compassa, postanowiła jednak zaprezentować się od nieco innej strony, zachowując swój bojowy rodowód. Sprawdziłem flagową, w pełni elektryczną odmianę 4xe z napędem na obie osie na wymagających trasach wokół Frankfurtu.
Jeep Compass zadebiutował na rynku w 2006 roku jako budżetowa propozycja, mająca przyciągnąć do salonów marki mniej zamożnych kierowców. Przez dwie dekady model ten przeszedł gruntowną metamorfozę, której efektem jest jego najnowsze wcielenie z 2026 roku. Na polskim rynku Compass nigdy nie należał do grupy rynkowych bestsellerów – w pierwszej połowie 2026 roku zarejestrowano zaledwie 584 egzemplarze tego modelu.
Nowa, trzecia generacja Compassa ma jednak ogromną chęć na zmianę tych statystyk, choć Amerykanie pokusili się o wyjątkowo ryzykowną strategię. To pierwszy model w historii marki, który całkowicie pożegnał klasyczne napędy spalinowe na rzecz elektryfikacji – zaczynając od miękkich hybryd, po pełne elektryki. Historia już zdążyła nam pokazać, że nie zawsze taka misja kończy się powodzeniem. Jeep postanowił natomiast udowodnić, że cichy elektryk w połączeniu z terenowym błotem to świetna para – i to mu się udało.
Nowe wcielenie po amerykańsku – stylistyka i wymiary
Stylistycznie projektanci nowego Jeepa Compassa wykonali kawał świetnej roboty, zgrabnie łącząc nowoczesne trendy z historycznym dziedzictwem marki. W charakterystycznym, siedmioszczelionowym grillu oraz deklach felg ukryto subtelne “smaczki” nawiązujące do legendarnego, wojskowego Willysa MB – pojazdu amerykańskiej marki z okresu II wojny światowej. Pas przedni zyskał nowoczesny wygląd dzięki diodowej litwie j reflektorach Full LED z ciekawymi ringami do jazdy dziennej. Z tyłu wzrok przyciągają natomiast klosze lamp układające się w motyw litery X, które łączy szeroka blenda z podświetlanym logo marki.

Testowana przeze mnie wersja 4xe w bogatszej odmianie Overland dodaje do tego zestawu off-roadowe zderzaki z czarnego tworzywa, hak holowniczy, relingi dachowe 19-calowe felgi aluminiowe z oponami M+S, reflektory Matrix LED, antyodblaskową naklejkę na masce dedykowane osłony podwozia oraz przyciemniane szyby tylne.
Jeep Compass powstał na koncernowej platformie STLA Medium, którą dzieli między innymi z Peugeotem 3008 i Oplem Grandlandem. Standardowo nadwozie mierzy 4,55 m długości, jednak ze względu na bardziej masywne zderzaki odmiana 4xe rośnie do 4,59 m. Rozstaw osi na poziomie 2,79 m pozwolił na wygospodarowanie bardzo ustawnego bagażnika o pojemności 550 litrów. Prześwit liczy natomiast bardzo solidne 210 mm.

Materiałowa rewolucja w kabinie z drobnymi wpadkami
Wchodząc do wnętrza Jeepa Compassa pierwsze, co natychmiast rzuci się w oczy, to gigantyczny przeskok jakościowy między generacjami. Deska rozdzielcza i panele drzwiowe zostały obszyte przyjemnymi w dotyku, miękkimi materiałami z estetycznymi przeszyciami z ekologicznej skóry. Projektanci oczywiście zadbali także o unikalne detale, takie jak czerwony przełącznik systemu Selec-Terrain nawiązujący kształtem do grilla, logo Willysa na wieńcu kierownicy czy bardzo ciekawa i zarazem nietypowa chłodzona ładowarka indukcyjna z wycięciem w kształcie litery X. Świetne pierwsze psują natomiast niefunkcjonalne uchwyty na drzwiach bocznych oraz plastikowa obudowa kamer monitorujących wzrok kierowcy, która wygląda tak, jakby miała zostać doklejona na siłę na ostatnią chwilę przed rynkowym debiutem.
Centrum dowodzenia stanowi kokpit z ogromnym, 16-calowym ekranem multimedialnym, który wygląda jak wyjęty z Opla Grandlanda, 10-calowe cyfrowe wskaźniki oraz wyświetlacz przezierny AR-HUD z rozszerzoną rzeczywistością. Sam ekran systemu infotainment jest bardzo czytelny, intuicyjny, a jego obsługę ułatwia fizyczne pokrętło głośności i kilka skrótów do obsługi klimatyzacji w narożnikach. Naturalnie taki wymiar ekranu może budzić obawy o ergonomię jego obsługi, ale uspokoję Was – paradoksalnie cały wyświetlacz znajduje się w zasięgu ręki, bez zbędnej gimnastyki.

Przednie fotele Compassa zostały wyposażone w funkcje elektrycznej regulacji i podgrzewania, a zachowanie porządku w kabinie ułatwiają liczne schowki i półki. Na miejscu kierowcy i przedniego pasażera siedzi się bardzo wygodnie – fotele są świetnie wyprofilowane i zachęcają do dalszych podróży. Zostały one pokryte powłoką poliuretanową, co według deklaracji producenta dwukrotnie zwiększa ich odporność na zużycie i ułatwia czyszczenie po off-roadowej przygodzie.
Pasażerowie tylnej kanapy o wzroście do 1,85 m również nie będą narzekać na brak przestrzeni, choć jest tu mniej miejsca niż we wspomnianym już Oplu Grandlandzie. Z tyłu również zadbano o odpowiednie zabezpieczenie foteli, więc podróżowanie ze zwierzakiem czy sprzętem wakacyjnym nie będzie skutkować zarysowaniem foteli. Podłogę dodatkowo chronią gumowe dywaniki. Jedyne, do czego możemy się przyczepić to gorsze wyprofilowanie tylnej kanapy i znajdujący się na boczkach tylnych drzwi dość tani w odbiorze plastik. Do plusów zaliczamy natomiast płaską podłogę, dwa porty USB-C, spore kieszenie w drzwiach mieszczące butelki o pojemności 1,5 litra oraz osobne nawiewy klimatyzacji.

Pierwsza jazda Compassem 4xe nas wybitnie zaskoczyła
Na sam początek miałem okazję przetestować flagowca gamy, czyli elektrycznego Compassa 4xe. Napęd na cztery koła realizowany jest za sprawą dwóch niezależnych silników elektrycznych. Pierwszy z nich, znajdujący się na przedniej osi generuje 213 KM mocy i 345 Nm momentu obrotowego, natomiast tylne koła napędza jednostka o mocy 179 KM i 232 Nm. Cały układ generuje moc systemową rzędu aż 375 KM (280 kW). Przyspieszenie do setki zajmuje Compassowi jedynie 4,9 sekundy, a prędkość maksymalna to 180 km/h. Sercem elektryka jest bateria o pojemności 96,1 kWh netto, która według deklaracji producenta pozwala na przejechanie 571-606 km na jednym ładowaniu. Akumulator możemy ładować przy szybkich ładowarkach DC z maksymalną mocą do 160 kW. Jego naładowanie z poziomu od 20 do 80% powinno zająć około 27 minut, co jest bardzo rozsądną wartością.

Gigantyczna moc Compassa okazała się zdumiewająco skuteczna w trudniejszym terenie. Tylny silnik został połączony z przekładnią redukcyjną o przełożeniu 14:1, co sprawia, że na tylne koła może trafić aż 3100 Nm momentu obrotowego. To z kolei pozwala elektrykowi na ekspresowe i bardzo sprawne pokonywanie wzniesień o nachyleniu do 20%, nawet w sytuacjach, gdy przednia oś traci przyczepność z gruntem. W trasie mamy do dyspozycji system Selec-Terrain z 5 trybami jazdy, w tym AUTO, SPORT, SNOW, SAND/MUD oraz dedykowany dla wersji 4xe 4WD Lock, który wymusza stałą pracę obu silników elektrycznych na osiach, poprawiając przyczepność auta na trudniejszych drogach.
Jedyną, ale dość uporczywą wadą Compassa jest ograniczona sztywność strukturalna nadwozia, która powodowała intensywne trzeszczenie kabiny pod wpływem naprężeń. W dużej mierze wpływ na to miał niewątpliwie pokaźny dach panoramiczny.
Pozostała gama napędowa i ewolucja PHEV, na którą ta wersja zasługiwała
Po off-roadowej przygodzie przesiedliśmy się do hybrydy plug-in, którą mogłem sprawdzić na drogach publicznych. Docelowo ma być ona złotym środkiem oferty i pomostem między elektryfikacją a konwencjonalnymi rozwiązaniami. Na szczęście, doczekała się ona licznych modyfikacji. Silnik 1.3 został zastąpiony nowoczesną jednostką o mocy 150 KM od koncernu Stelantis. Współpracując z 125-konnym silnikiem elektrycznym, generuje on teraz łącznie 225 KM i 350 Nm momentu obrotowego. Dawny 6-biegowy automat został z kolei zastąpiony nową 7-biegową przekładnią dwusprzęgłową, która według deklaracji producenta pracuje o 30% szybciej niż stara skrzynia. Na papierze przyspieszenie do setki Compassa zajmuje teraz o 0,7 sekund więcej (8 s), choć subiektywnie uważam, że jazda nowym PHEV-em jest o wiele bardziej dynamiczna. Napęd trafia wyłącznie na przednią oś, a prędkość maksymalna hybrydy plug-in wynosi 216 km/h. Nie znajdziemy tu już napędu AWD, ale zapewne wielu kierowców nie będzie za nim płakać.

Najważniejsze zmiany nastąpiły jednak w obszarze zasięgu Jeepa Compassa PHEV. Przypomnę, że jego starsza wersja rzadko kiedy była w stanie przejechać więcej niż 440 km z pełnym bakiem i naładowaną baterią. Za sprawą nowego akumulatora o pojemności 17,9 kWh, deklarowany zasięg EV wynosi teraz 90-94 km, a powiększony do 55 litrów bak paliwa pozwala pokonać do 978 km. Hybrydowego Compassa prowadzi się teraz bardzo komfortowo – samochód dobrze tłumi nierówności i pewnie pokonuje zakręty, choć oczywiście nie jest to poziom aut sportowych.
Gamę napędową uzupełnia najtańsza miękka hybryda 1.2 o mocy 145 KM z przekładnią e-DCT6. Alternatywą dla elektryka z napędem AWD jest wersja BEV Long Range o mocy 231 KM i 345 Nm monentu obrotowego, napędzająca przednią oś. Bateria o pojemności 96,3 kWh ma pozwolić na pokonanie do 674 km na prądzie. Bazowy elektryk z akumulatorem o pojemności 73,7 kWh zapewnia natomiast zasięg na 458-500 km trasy.
Jeep Compass 2026 – cena i rynkowi rywale
Testowana przeze mnie topowa odmiana 4xe występuje w dwóch wersjach wyposażenia Upland i Overland, których ceny zaczynają się odpowiednio od 231 500 zł i 246 400 zł.
W bazowym wyposażeniu znajdziemy m.in. reflektory Full LED z automatycznymi światłami drogowymi, dedykowane 19-calowe felgi z oponami M+S, klasyczną atrapę chłodnicy, terenowe zderzaki, hak holowniczy, relingi dachowe, elektrycznie składane lusterka, dwustrefową klimatyzację automatyczną, oparcia foteli z militarnym systemem MOLLE, asystenci jazdy autonomicznej L2, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, dostęp bezkluczykowy i ładowarkę pokładową 11 kW. Bogatsza wersja uzupełnia listę o matrycowe reflektory Matrix LED, podświetlany grill, zapobiegającą refleksom naklejkę na maskę, przednią osłonę podwozia, przyciemniane szyby, fotele z wegańskiej skóry z elektryczną regulacją odcinka lędźwiowego fotela kierowcy, podgrzewanie foteli i kierownicy, odmrażanie przedniej szyby, wielokolorowe oświetlenie ambientowe i kamerę cofania.

Nowy Jeep Compass startuje z cenami niższymi od swojej starszej generacji. Poza wspomnianymi odmianami dla wersji 4xe, za warianty wyposażenia Altitude i Summit przyjdzie nam zapłacić następujące kwoty:
| Napęd | Silnik i moc | Skrzynia biegów, napęd | Altitude | Summit |
|---|---|---|---|---|
| e-Hybrid | 1.2, 145 KM | e-DCT6, FWD | 151 000 zł | 168 400 zł |
| e-Hybrid Plug-in | 1.6, 225 KM | DCT7, FWD | 182 800 zł | 197 800 zł |
| Elektryczny | 74 kWh, 213 KMZasięg: 500 km | Bezstopniowa, FWD | 206 200 zł | 221 100 zł |
| Elektryczny | 96 kWh, 231 KMZasięg: 674 km | Bezstopniowa, FWD | 219 200 zł | 234 100 zł |
Najpoważniejszymi konkurentami Jeepa Compassa pozostaje Kia Sportage PHEV, Volkswagen Tiguan e-Hybrid, Ford Capri AWD oraz bliźniaczy Opel Grandland PHEV w wersji GS.
Kia Sportage PHEV kosztuje 186 100 zł, oferując przy tym wyższą moc rzędu 288 KM i większą gwarancję do 7 lat lub 150 000 km przebiegu, ale jej zasięg EV jest wyraźnie mniejszy. Tiguan eHybrid o mocy 204 KM startuje z pułapu 188 790 zł i oferuje świetny zasięg na prądzie do 120 km z opcją szybkiego ładowania, ale na tle Compassa pod względem stylistyki wypada dość blado.
Elektryczny Ford Capri AWD Premium o mocy 340 KM kosztuje już 230 250 zł, oferując krótszy zasięg i wyraźnie miejskie zacięcie. Opel Grandland PHEV w wersji GS kosztuje natomiast 183 000 zł, wykorzystując ten sam napęd, jednak oferuje on wyraźnie rodzinną stylistykę.
Podsumowanie
Amerykanie wykonali swoje zadanie absolutnie wzorowo. Trzecia generacja Jeepa Compassa na tle swojego poprzednika prezentuje się niezwykle dojrzale, posiada fenomenalne wykończenie wnętrza i lepszą platformę, niwelując tym samym największe wady drugiej generacji. Jednocześnie flagowa wersja 4xe udowodniła wszelkim niedowiarkom, że elektromobilność a terenowe zacięcie paradoksalnie mogą ze sobą bardzo dobrze współpracować – przesadą nie jest także stwierdzenie, że elektryczny SUV pod tym względem zawstydza niejednego spalinowego konkurenta. Elektryczny Jeep wciąż pozostał Jeepem, nie tracąc w żadnym przypadku swojego terenowego zacięcia.
Jeep Compass stanowi bardzo ciekawą alternatywę dla kierowców poszukujących bardziej charakternego SUV-a w gąszczu coraz bardziej podobnych do siebie kompaktowych crossoverów. W praktyce każdy znajdzie tu coś dla siebie, zaczynając od silnika spalinowego wspieranego miękką hybrydą, aż po mocne silniki elektryczne i PHEV-y, które w końcu oferują konkurencyjny zasięg. Podsumowując, Jeep Compass trzeciej generacji to absolutnie kompletny samochód, który jest warty polecenia.