Audi Q3 Sportback 2.0 TFSI 265 KM (2026) - test, opinia, cena
Na rynku zdominowanym przez SUV-y, Audi Q3 Sportback próbuje udowodnić, że kompaktowe wymiary bez większych problemów mogą iść w parze z luksusem godnym wyższych segmentów. Jednak testując topową wersję tego modelu o mocy 265 KM nasuwa się jedno kluczowe pytanie – czy w pogoni za designem i nowymi technologiami nie zbliżyliśmy się do granicy, za którą tytuł “premium” przestaje usprawiedliwiać kosmiczną cenę?
Z artykułu dowiesz się o:
Polska pokochała luksus na czterech kółkach. Według danych z 2025 roku, kierowcy zarejestrowali rekordowe 134 962 samochody marek premium, co oznacza wzrost o 7,9% i udział w rynku na poziomie 22,6%. W takich realiach Audi czuje się doskonale, zamykając ubiegły rok wynikiem 30 626 dostarczonych aut. Jednym z filarów tego sukcesu było kompaktowe Q3 – na które zdecydowało się 3 868 kierowców – które w połowie 2025 roku doczekało się nowej generacji. Niedługo później do oferty dołączył dynamiczny Sportback, który ma kusić tych, dla których klasyczny SUV to za mało. Sprawdzamy, czy najmocniejszy wariant 2.0 TFSI S Tronic Quattro, warty ponad 355 tysięcy złotych, faktycznie oferuje jakość, dla której warto opróżnić portfel.
Serce sportowca w kompaktowym wydaniu
Zacznijmy od tego, co dla wielu kierowców jest najważniejsze – zwłaszcza przy takim koszcie – czyli jak realnie nasze Q3 Sportback radzi sobie na drogach. Pod maską testowanego modelu znajduje się doskonale znana, ale i imponująca jednostka 2.0 TFSI. Generuje ona 265 KM (195 kW) oraz 400 Nm momentu obrotowego, co w połączeniu z 7-stopniową przekładnią S Tronic i napędem Quattro czyni z Q3 potężną i niezwykle szybką bestię. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje zaledwie 5,7 sekundy, a prędkościomierz zatrzymuje się na 240 km/h. Zza kierownicy doskonale czuć te pokłady mocy – Audi Q3 Sportback jest zrywne, stabilne i zapewnia fenomenalną trakcję nawet w zimowych warunkach na śniegu.
Dynamika jazdy jest wspierana przez progresywny układ kierowniczy oraz adaptacyjne zawieszenie, które sztywno trzyma nadwozie w ryzach, pozwalając na pewne i dynamiczne pokonywanie zakrętów. Choć 20-calowe felgi przypominają o sobie na większych nierównościach, Q3 Sportback sprawnie tłumi większość “polskich” dróg. Jedynie sama charakterystyka hamulców wymaga przyzwyczajenia, ponieważ pedał potrzebuje mocniejszego wciśnięcia w pierwszej fazie pracy.
Całości dopełnia rasowe (choć sztuczne) brzmienie silnika, generowane przez Soundactor, choć dynamiczna natura tego modelu ma swoją cenę na stacjach paliw. W trakcie zimowych testów średnie zużycie paliwa oscylowało wokół 10-10,5 l/100 km. W mieście musimy liczyć się z wynikami rzędu nawet 13-14 litrów, na autostradzie około 10 litrów, a na drogach lokalnych bez trudu zbliżymy się do 7 l/100 km. Zbiornik o pojemności 60 litrów pozwala na rozsądne osiągi, co potwierdzą też kierowcy bliźniaczej Cupry Terramar.
Mikro-diody i makro-problemy z lakierem
Wizualnie nowe Q3 Sportback to majstersztyk nowoczesnego designu, choć nie obyło się bez kontrowersji. Największą innowacją są cyfrowe reflektory Matrix LED (opcja za 6370 zł) oparte na modułach micro-LED o szerokości zaledwie 13 mm. Każdy z nich zawiera aż 25 600 diod, które potrafią wyświetlać na asfalcie symbole ostrzegawcze, takie jak kryształ lodu przy temperaturach poniżej zera (aktywne od 70 km/h), czy też wspomagać kierowcę przy zmianie pasa ruchu. Z tyłu znajdziemy naprawdę bardzo ładnie prezentujące się dwuczęściowe lampy LED pro z podświetlanym logo i trzema wzorami animacji powitalnych.
Sylwetka SUV-a coupe prezentuje się teraz masywniej dzięki większemu, owalnemu grillowi i podwójnym kloszom przednich lamp. Najważniejsza zmiana zaszła jednak tam, gdzie nie sięga wzrok. Q3 Sportback bazuje na nowoczesnej architekturze MQB evo, którą dzieli m.in. ze wspomnianą wcześniej Cuprą Terramar. Dzięki temu nadwozie wyraźnie urosło – samochód mierzy teraz 4,53 m długości, co oznacza przyrost o 5 cm względem poprzedniej generacji. Rozstaw osi wynosi 2,68 m, co obiecuje lepszą stabilność i więcej miejsca wewnątrz. Bagażnik o pojemności 488 litrów jest ustawny, ale po złożeniu oparć kanapy (w proporcjach 40:20:40) Sportback oferuje 1289 litrów – to o blisko 100 litrów mniej niż w standardowej wersji SUV.
Na sporą pochwałę zasługują 20-calowe felgi Audi Sport z oponami 255/40 z pakietu S-Line Exterieur (11 890 zł), które podkreślają sportową linię dachu. Niestety, czar pryska, gdy spojrzymy na matowy lakier Madeira (8 510 zł). Choć jest on dedykowany temu modelowi, w praktyce – jak za taką kwotę – jest “delikatnym” nieporozumieniem. Auto błyskawicznie po kilku kilometrach wygląda na brudne, a w szare, deszczowe dni staje się niemal niewidoczne na drodze.
Alcantara walczy z trzeszczącym plastikiem
Wnętrze Q3 Sportback stara się zachować dystans do większego Q5, co widać po mniejszych ekranach. Centralny MMI ma 12,8 cala (zamiast 14,5) i niestety razi grubymi ramkami, które wyglądają mało estetycznie. Cyfrowe zegary (11,8 cala) działają świetnie, choć sama personalizacja mogłaby być bogatsza. Jakość wykonania stoi na naprawdę wysokim poziomie, chociaż mamy tu do czynienia z istnym miksem. Górę kokpitu, obudowę konsoli i boczki drzwi wyłożono miękką Alcantarą. Niestety, na konsoli środkowej dominuje znienawidzony przez kierowców lakier piano black, który w naszym testowanym egzemplarzu potrafił nieprzyjemnie trzeszczeć w trakcie jazdy. Na osłodę dostajemy gradientowe oświetlenie ambientowe na drzwiach, przypominające rozwiązania z Cupry.
System multimedialny jest błyskawiczny, ma nawigację online i bezproblemowe łącze z Apple CarPlay. Można tam znaleźć nawet YouTube, Spotify, gry czy Booking.com. Niestety, brak pokrętła MMI i przeniesienie klimatyzacji na dół ekranu to ergonomiczny bubel. Przez zastosowanie naprawdę małych ikon podczas jazdy trzeba mocnowytężyć wzrok, co po prostu nie powinno mieć miejsca. Asystent głosowy z Chatem GPT radzi sobie z luźną rozmową, ale szybko polegnie na pytaniu o średnie spalanie od ostatniego tankowania.
Za to prawdziwą nowością jest kolumna kierownicza – po prawej stronie mamy do dyspozycji selektor skrzyni S Tronic, a po lewej zintegrowaną manetkę do obsługi świateł, wycieraczek i kierunkowskazów. To rozwiązanie wymaga nauki, ale docelowo pozwala nie odrywać rąk od przyjemnie podgrzewanej kierownicy S Line. O muzyczne wrażenia zadba system SONOS premium, grający poprawnie, ale ustępujący nieco zestawom Bowers&Wilkins.
Komfort sportowca i cena, która boli
Z przodu jest naprawdę bajecznie – sportowe fotele S-Line (5 700 zł) z mikrofibrą, elektrycznym sterowaniem, pamięcią ustawień i wysuwanym podparciem ud trzymają świetnie, choć są dosyć wąskie. Ciekawym detalem jest chłodzona ładowarka indukcyjna 15W. Tył kabiny jest już typowy dla coupe. Osoby o wzroście 1,8 m będą uderzać głową o sufit i kolanami o twarde obudowy przednich oparć. Pasażerowie co prawda mają do dyspozycji własną klimatyzację, nawiewy i porty USB-C, ale przestrzeni tam nie przybędzie.
Teraz nadszedł czas na to, co budzi największe kontrowersje i może spowodować ból głowy. Bazowe Q3 Sportback 1.5 TFSI startuje od 196 800 zł, ale nasza konfiguracja to wydatek rzędu 355 080 zł. Spójrzmy na zestawienie najważniejszych opcji:
- Pakiet Tech pro (m.in. Matrix LED, zawieszenie adaptacyjne, asystenci jazdy) – 28 590 zł
- Pakiet MMI experience pro (head-up, SONOS, szybkie USB-C) – 8 720 zł
- Pakiet promocyjny Exterieur (lakier Madeira, felgi 20 cali, S-line) 11 890 zł
- Pakiet promocyjny Comfort (phone box, 3-strefowa klimatyzacja, grzane fotele) – 6 220 zł
- Pakiet S-Line Interieur (sportowe fotele, detale S-line) – 5 700 zł
- Przesuwany dach panoramiczny – 6 100 zł.
Łącznie wszystkie detale w naszym modelu testowym wynoszą gigantyczne 86 280 zł dopłaty. Za podobne pieniądze, za które można nabyć topowy wariant Q3 Sportback, możemy kupić też znacznie większe Volvo XC60 z pneumatyką i lepszym audio, a BMW X2 M35i (300 KM) kosztuje o 25 tysięcy mniej, oferując przy tym lepsze osiągi. Nawet Mercedes GLC Coupe 300 4MATIC z tylną osią skrętną jest w zasięgu portfela po dołożeniu niewielkiej kwoty.
Podsumowanie i werdykt – czy warto?
Audi Q3 Sportback 2026 to świetne, dopracowane technicznie i zwinne auto z robiącym wrażenie oświetleniem. Jest idealne dla kogoś, kto chce dodać codziennej jeździe nieco sportowego stylu, ale zarazem niezbyt często będzie posiadać pasażerów na tylnej kanapie. Niestety, sama cena 355 tysięcy złotych za kompakt to już gruba przesada, więc zainteresowanym kierowcom życzymy szybkiego pojawienia się solidnych rabatów u dealerów.